Żyję tu i teraz i nie jest mi wszystko jedno co się dzieje wokół mnie . To moje subiektywne spojrzenie na Rzeczypospolite ...
Blog > Komentarze do wpisu

Wieczne pióro made in China

Co jakiś czas przez media na całym świecie przetacza się dyskusja, jak bardzo jesteśmy uzależnieni od produktów gospodarki chińskiej. I to w każdej dziedzinie życia. Oczywista oczywistość.
A ja pamiętam czasy, jak bardzo marzyłam o chińskim wiecznym piórze.

W szkole średniej pisania piórem wymagała od nas polonistka. Pisałam więc. Dostępne były wówczas pióra Zenith oraz - nieco droższe - pióra chińskie. Nie pamietam, czy miały jakąś markę. W potocznym użyciu marką było "pióro chińskie". I pisało sie nim zdecydowanie lepiej niż wspomnianym Zenithem. 
Po maturze odłożyłam pióro i przerzuciłam się na długopis (tu akurat Zenithy były dobre), ale wkrótce do niego wróciłam. Do robienia notatek na studiach pióro zdecydowanie lepiej się nadawało, mniej męcząc rękę.
Problem w tym, że pióra te bardzo szybko się zużywały i co jakiś czas trzeba było kupić nowe. W latach stanu wojennego, tak jak z wszystkim, był z tym problem. Może przestaliśmy handlować z Chinami ? W każdym razie mimo poszukiwań - nie udało mi się kupić nowego.
Latem 1989 roku pojechałam "na Zachód". Konkretnie do Berlina Zachodniego - mur jeszcze stał. Oczywiście przeżyłam szok cywilizacyjny. Szczególnie w sklepach. Wpadałam w panikę na widok hostessy podchodzącej do mnie z próbką czegokolwiek. Pełne półki, a  ja przeliczając marki na złotówki - traciłam całkowicie ochotę na zakupy. Na pióro się jednak uparłam. W supermarketach było multum róznego rodzaju piór, ale chińskich nie było. Będąc nieobyta w świecie dóbr materialnych na wyciągnięcie ręki - bałam się kupować jakies inne, tym bardziej, że cena w złotówkach wypadała zawsze astronomicznie. Poddałam się po wizycie w małym sklepiku z artykułami papierniczymi. pióra wieczne stanowiły sporą część ekspozycji w gablotach. Po moim wejściu do sklepu, sprzedawca natychmiast skończył prowadzoną rozmowę telefoniczną i rzucił się, aby mnie obsłużyć. Chińskich piór nie było - moja zachcianka pewnie go zdziwiła, ale był uprzejmy. A na inne żal mi było pieniędzy ... Nie podjęłam się wytłumaczenia mu przepaści pomiędzy kapitalizmem i socjalizmem i dlaczego mam taką dziwną zachciankę, żeby kupić po prostu "zwykłe pióro chińskie".
A potem nadeszły nowe czasy. Sklepy zapełniły się towarami. Na początek kupiłam sobie najtańszego Parkera. Teraz mam juz nieco lepsze pióro (też Parker). I do tego atrament niebiesko-czarny. Trudno go dostać (tylko w dobrych sklepach papierniczych), ale kolor ciekawy i nietypowy. I aż mi żal, że większość tego co piszę - to już nie kartka papieru, tylko ekran monitora ..... 

pióro wieczne

piątek, 06 czerwca 2008, marzatela








TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/06/06 15:42:22
Pióra chińskie to nic innego jak Parkery, które były produkowane w Chinach przed rewolucją.
-
2008/06/06 17:33:03
Być może masz rację. Chociaż były mało podobne do obecnie dostępnych Parkerów, ale może być to związane z upływem czasu i zmiana stylistyki.
W każdym razie tamte "chińskie pióra" z czasów PRL były sprzedawane w tekturowych pudełeczkach, na których było mnóstwo chińskich znaczków.
-
2008/06/14 01:32:39
Tak mi się pomyślało, że możliwa jest Historia Polski w Opowieściach Małych Przedmiotów. Dwa, które natychmiast nasuwają mi się na język to zegarki (enerdowskie z 16 kamieniami, kto dziś jeszcze wie o co chodziło) i aparaty fotograficzne (główna bohaterka to chyba radziecka Zorka). A w kolejce stoją nylony, skarpetki helanco, radyjka...
-
2008/06/14 08:38:55
@Andsol
Mój pierwszy aparat fotograficzny to "Druh". Mam jeszcze zdjęcia nim robione. Wyższą klasą byla już radziecka "Cmiena".
A takie Opowieści Małych Przedmiotów to fascynujący pomyśł. Kilka razy juz próbowałam - do tego mam kategorię PRL. Tylko zawsze albo brakuje czasu, albo bieżączka wymaga odniesienia się do aktualności.
Ale jak wytłumaczyć młodym rolę i znaczenie papieru toaletowego w życiu obywatela dziesiątej potęgi gospodarczej świata ?
-
Gość: Lato, 217.197.71.25*
2008/09/25 10:33:54
Pióro o którym mówisz, to popularne niegdyś u nas chińskie pióro HERO. Poprzedni wpis mówił o tym, że to są po prostu chińskie Parkery. Nie było tak do końca. Pióra Hero były podróbkami kultowego pióra Parker 51 produkowanego w latach 1940-1978. Początkowo były one produkowane w fabryce Parkera w Chinach, ale Parker sprzedał tą fabrykę, a Chińczycy kontynuowali produkcję. Zostało tam dużo części pióra PArker 51, więc "zerżnęli" wzór i zaczęli produkcję swojego HERO - początkowo nawet niektóre części tego pióra były oryginalnymi częściami Parkera 51, potem to już była zwykła chińska masówka - ale!!! Świetnie się pisało tymi piórami. Możesz sobie kupić takie pióro nawet teraz - ciągle są produkowane, ale już nie modne:)
-
Gość: Lato, 217.197.71.25*
2008/09/25 10:39:20
Jeśli miałabyś jakieś problemy z zakupem pióra HERO, to odezwij się, mój mail: lato_ml@wp.pl
Wyślę Ci wtedy jakiegoś linka:)
Pozdrawiam!!!
-
2009/12/02 21:16:46
Taka historia pisana małymi rzeczami pisze się ciągle. :)
Kto na przykład pamięta o takim czymś małym - tamagoczi to się nazywało? Ja pamiętam to z racji bycia rodzicem. Ile szumu w prasie było na temat tego małego "zwierzątka". Ile pseudonaukowych wywodów i ile... płaczu mojej córki, gdy coś tam nie wyszło. :)
I co? Córka podrosła. Studiuje. Ujemnych (ani dodatnich) skutków tamagoczi u niej chyba brak. ;))
Show must go on. :)
-
2009/12/02 22:17:26
Też to pamiętam - mój syn tez się tym bawił.
A pamiętasz klik-klaki ? Dwie kulki połączone sznurkiem na kółku?
-
2009/12/02 23:00:06
Siur. :)
Wiele rzeczy pamiętam, które teraz ze wzgardą są wrzucane do worka z napisem PRL. A szkoda, bo nie wszystko trzeba mieszać z polityką.
-
Gość: Jacuś, ip-101-113.mofnet.gov.pl
2010/08/26 11:59:45
Zorka to były radzieckie zegarki (Zaria), ja widywałem tylko damskie. Aparat radziecki nazywał się Smiena
-
2010/08/26 12:24:35
@Jacuś
Mój zegarek to była radziecka "Czajka" - dostałąm na I Komunię. A Smieny to były takie lepsze aparaty. Ja miałam polskiego "Druha"....
-
2012/02/15 15:42:10
Pióra chińskie to już legenda. Chyba każdy z pokolenia przedgimnazjalnego ma sentyment do tych przyborów piśmienniczych i bynajmniej nie kojarzą się one z tandetą, jak dziś kojarzy się większość produktów made in China.
A do chińskich piór - chiński atrament :). Pamiętam takie w białym pudełku z niebieskimi znaczkami :). Wspomnienia, których pokolenie postgimnazjalne, uzależnione od klawiatury, może nam pozazdrościć.

Swoją drogą, ciekawe czy pisanie piórem, które tyle kosztuje, różni się w znaczący sposób od pisania np. "zwykłym" Parkerem czy tym bardziej "chińczykiem".
-
2012/02/15 16:57:45
@Teresa
Fajne określenie - pokolenie przedgimnazjalne :)
Masz zupelną rację - tamte pióra chińskie wcale nie były tandetą. O ile pamiętam, były nawet droższe od Zenithów. Tamten atrament też pamiętam.
Teraz piszę Parkerem, choc tak naprawdę - to ile tego pisania ręcznego jest? Używam atrament black-green.
A piór takie jak w linku? To raczej chyba jako pamiątka - raz cos podpisać i potem tylko pokazywać na zdjęciu z certyfikatem, że tym piórem właśnie....
-
Gość: mamrot, 84-10-222-213.dynamic.chello.pl
2013/02/04 14:55:45
Mam eleganckie pióro chińskie z lat 70-tych.Jest niezdarte i pięknie wykonane.Używam go do dnia dziesiejszego,ale sporadycznie.











ministat liczniki.org


Komentarze.eu - Przegląd polskiej blogosfery
Blogi Polityczne





zBLOGowani.pl