Żyję tu i teraz i nie jest mi wszystko jedno co się dzieje wokół mnie . To moje subiektywne spojrzenie na Rzeczypospolite ...
Blog > Komentarze do wpisu

Jak II RP świętowała rocznicę zaślubin Polski z morzem

"Przewodnika Katolickiego" z 23 lutego1930 roku

Po obchodach dziesięciolecia odzyskania morza i Pomorza

Po wojnie światowej, która Polsce wróciła wolność, nieodrazu zjednoczyły się w całość wszystkie polskie ziemie. Zabrane juz w pierwszym rozbiorze Polski Pomorze wróciło do Polski po 147 latach niewoli dopiero z początkiem 1920r. Stało się to na podstawie postanowień układu pokojowego, zawartego w Wersalu 28 czerwca 1919r.
Choc więc cała Polska i razem z nią Pomorze święci dzień 11 listopada jako dzień odrodzenia Polski, to jednak dziesiąta rocznic objęcia przez Polskę władzy na Pomorzu przypadła dopiero na koniec stycznia i początek lutego 1930 r.
Uroczyste obchody rozpoczęły się w dniu 18 stycznia b.r. W ten dzień w roku 1920 stanęły na ziemi pomorskiej w Toruniu, wojska Generała Hallera. Jemu bowiem Rzeczpospolita powierzyła obejmowanie władzy nad tą ziemią. Fala uroczystości rocznicowych posuwała się śładem marszu jego wojsk, aż 10 lutego doszła do Pucka.
Na tę pamiątkową uroczystość przybył Generał Haller. Towarzyszył mu X.Wryca, który przed dziesieciu laty odprawił mszę św. polową, wygłosił porywające kazanie i dokonał poświęcenia polskiej bandery, co wówczas po raz pierwszy załopotała nad Bałtykiem.

Zaślubiny z morzem

Zaślubiny Polski z Bałtykiem

Przed dziesięciu laty, dnia 10 lutego, generał Haller, obejmujacy morze i Pomorze w imieniu Rzeczypospolitej, doszedłszy z wojekiem do wybrzeża w Pucku, wjechał konno w wody Bałtyku i rzucił w nie złoty pierścień, jako znak wiecznego ślubu Polski z Bałtykiem.

Spójrzmy na umieszczony tu obraz zaślubin Polski z Bałtykiem, Nad samy brzegiem wojsko polskie prezentuje broń. Orkiestra gra polski hymn narodowy: Jeszcze Polska nie zginęła. Szwadron konnicy wjechał do morza i końce proporców umoczył w jego fali. Na siwym koniu podjeżdża ku głębi Generał Haller i rzuca w morze złoty pierścień na znak wieczystych węzłów między Polską a Bałtykiem. Z boku ludność kaszubska wznosi okrzyki radości. Morze - w tej chwili polskie już morze - pluszcze pieszczotliwą falą o brzeg - teraz już polski. W górze łopoce polska badera, a wiatr od morza zwraca ją ku Polsce. Ku Polsce wieje ten wiatr, by go Polska cała głęboko w pierś wciągnęła i ożywiła nim na nowo dawne, piastowskie jeszcze dążenia do morza i ukochanie morza.
   Czyż taka chwila niewarta uwiecznienia? Czyż nie przypomina się żywo narodowi i tym, co wówczas na tę chwilę patrzyli. Przypomniało ją jeszcze żywiej przybycie głównego jej bohatera, Generała Hallera, którego tak gorąco i wówczas i dzisiaj witano. 


  
Port w Gdyni - 1930 rok

Widok portu gdyńskiego w nocy

Przed dziesięciu laty było tu tylko ciche wybrzeże rybackie, małe łódki i suszące się sieci. Dziś potężne dźwigi na największe statki zamorskie ładują polskie towary.

A dzisiaj? Dzisiaj ten wiatr od morza pełniejszym wieje tchem. Niesie odgłosy tego życia, które od lat dziesięciu wre dzięki Polsce nad polskim morzem. Tam, gdzi edawniej było ciche i liche wybrzeże i cicha i licha Gdynia rybacka, tam dziś wre życiem nowe miasto i nowy port, do którego wpływają potężne zamorskie olbrzymy, wwożąc i wywożąc w szeroki świat płody ludzkiej pracy. Gdzie dawniej na drążkach rozpinała sie nikła plecionka rybackich sieci, tam dziś, nawet w noc ciemną, w gorejącym świetle lamp portowych, rysują się potężne sploty ramion żelaznych dźwigów, pełniących służbę między lądem a morzem.
Oto potomstwo, co wyrosło z tych ślubów między Polską a Bałtykiem. Świadectwo pracy, świadectwo życia, świadectwo rozumienia wielkich zadań Polski w tem małżeństwie z morzem.
W tę dziesiątą rocznicę objęcia morza i Pomorza porównanie tego, co było, z tem co jest, wstydem nas nie przejmie.

Obszerne fragmenty tej notki umieściłam już kiedyś na tym blogu. Wydaje mi się jednak, że dziewięćdziesiąta rocznica zaśłubin Polski z morzem - warta jest tego przypomnienia.
A tak zupełnie przy okazji - próbując sobie przypomnieć - czy i jak świętowano dzień 10 lutego w PRL-u - nic mi się nie przypomina. Zawodzi pamięć czy ważniejszy były te zaśłubiny z 1945 roku (obraz czterech pancernych wraz z Szarikiem nie daje się zastąpić niczym innym). W każdym razie generał Haller doczekał się w Gdańsku własnej ulicy dopiero wtedy, gdy zamalowano tablice z Karolem Marksem, patronującym jej w czasach słusznie minionych.  

środa, 10 lutego 2010, marzatela
Tagi: II RP








TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/02/11 00:01:16
Ciekawe widać, że prawdziwy patriota a nie jakiś pseudo wymachający tylko flagą w jakiś uroczystościach. Podoba mi się to, że jesteś patriotą.
Miły i ciekawy blog zapraszam też do mnie, jeśli interesuje cię coś odemnie. ^^
-
2010/02/12 15:04:31
Bardzo dobrze że przypomniałaś tą symboliczną rocznicę, bo ja akurat mieszkam w Kołobrzegu, no akurat to miejsce kojarzy się raczej z tymi zaślubinami z 1945 roku, ale tak czy owak pięknie się mieszka nad Bałtykiem.
No ale rząd Tuska choć sam Tusk z Gdańska, wydaje mi się że specjalnej wagi do gospodarki morskiej nie przykłada.
Tak te stocznie Katarczykom sprzedawał żeby tylko do wyborów Europejskich zleciało, a po wyborach sprzedają je na złom.
-
2010/02/12 18:02:47
@anton
Problem w tym, że oprócz tych Katarczyków - jakoś nie było chętnych do zakupu? Może wcale nei jest to taki kokosowy interes?
A próby zebrania funduszy na ratowanie stoczni wśród ludzi (w stylu cały naród kupuje swoje stocznie) raczej miały mizerne szanse na realizację. Szczególnie, ze poprzednia taka próba zaowocowała zniknięciem pieniędzy w rydzykownej czarnej dziurze.













Darmowy PageRank
Komentarze.eu - Przegląd polskiej blogosfery
Blogi Polityczne





Autorski katalog www