Żyję tu i teraz i nie jest mi wszystko jedno co się dzieje wokół mnie . To moje subiektywne spojrzenie na Rzeczypospolite ...
Blog > Komentarze do wpisu

Cameron naszym idolem? A kto następny?

Pierwszą myślą mojego dzisiejszego poranka była dość zasadnicza kwestia, czy Unia Europejska jeszcze istnieje czy może jest to już pojęcie raczej tylko umowne?
Kryzys okazał się silniejszy niż polityczna wizja zjednoczonej Europy, ta noc z pewnością była ciężka dla przywódców krajów UE. Niestety, gospodarka ma swoje prawa i życie na kredyt wcześniej czy później odbija się czkawką, zarówno w skali mikro jak i makro. Państwa Eurolandu nie mają wyjścia, muszą ratować wspólną walutę. Ci, którzy tam jeszcze nie weszli też mogą tylko skorzystać na większej dyscyplinie budżetowej. A Wielka Brytania? Cóż, chce po swojemu, uważając, że problem ich nie dotyczy. W dłuższej perspektywie czasowej takie egoistyczne myślenie jednak się mści.
Podobało mi się przesłanie premiera Tuska na tym szczycie: z kryzysem musimy walczyć solidarnie. Solidarność to właśnie nasz produkt eksportowy numer 1, warto o tym przypominać. Niezależnie od tego, że razem zawsze można więcej i lepiej.  

W tym kontekście patrząc - ostre ataki prawicowej opozycji wydają się być żałosnym ujadaniem. Nie wiem, czy politycy PiS naprawdę wierzą w to, co mówią, czy chodzi tylko o proste młócenie cepem wszystkiego co robi rząd, ale wychodzi to żałośnie. Poza tym zestawianie ściślejszej integracji unijnej ze stanem wojennym brzmią mało przekonująco i sprawiają wrażenie rozpaczliwych prób zwrócenia na siebie uwagi. Może wynika to z tego, że Jarosław Kaczyński jakoś nie ma szczęścia do przedstawiania nam pozytywnej wizji kraju? Projekt IV RP okazał się takim niewypałem, że nawet jego twórcy już nie chcą sie do niego przyznawać. Gdy rok temu wysyłal nas na wczasy do Egiptu - zaraz wybuchła tam rewolucja. Ostatnio na topie był Budapeszt, ale gdy węgierska gospodarka zaczęła spadać w rankingach, a premier Orban musiał wyciągnąć rękę po unijną pomoc, też jakoś to ucichło. Teraz PiS ma nowego idola - Davida Camerona. Obawiam się, że prawem serii kiepsko to rokuje brytyjskiej gospodarce.
W takim jednak tempie - niedługo zabraknie krajów do naśladowania. W końcu nawet tak samowystarczalny i niezależny Łukaszenka musiał ostatnio sprzedać Rosji rury z gazem.   

piątek, 09 grudnia 2011, marzatela







Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Tylko ten raz z Słuchać, a nie tylko słyszeć
Tylko ten raz zabiorę głos na temat bieżącej polityki. bo ona dzieje się na naszych oczach, a politycy mogą doprowadzić do ruiny duży i silny gmach - UE. Już kilka razy pisałam, że powtórzę za Lechem Wałęsą, może trochę inaczej rozwalić nawet ... »
Wysłany 2011/12/09 23:29:17
Nasze miejsce z nudniejszy
Zapisując się do jakiejś organizacji - i to praktycznie każdej - mamy dwie możliwości. Pierwsza, jesteśmy cichym członkiem , płacimy składki, stosujemy się do statutów i przepisów klubu, ale poza tym się nie udzielamy. Druga, udzielamy się, ... »
Wysłany 2011/12/12 02:02:13
Komentarze
2011/12/09 23:48:01
A ja pierwszy raz nie pochwalę premiera. Wolałabym, aby złożył deklarację podobnie jak Czechy, Szwecja i Węgry o konieczności przeprowadzenia konsultacji w kraju. Nie podoba mi się ta natychmiastowa i bezkrytyczna zgoda. Ludzie potrzebują kampanii informacyjnej zanim powiemy "tak". Bo na razie to mają kampanię informacyjną ze strony opozycji dlaczego tracimy niepodległość. Polakom trzeba dobrze wytłumaczyć dlaczego solidarność jest potrzebna, dlaczego, mówiąc po ludzku, mamy płacić na Grecję choć nawet nie jesteśmy w strefie euro.
-
2011/12/10 02:10:35
Rozsądny komentarz powyżej. Ale przede wszystkim, to co ustalono, czy też to co zamierzano ustalić na tym szczycie w żaden sposób nie może wpłynąć na uratowanie strefy euro, bo dotyczy wyłącznie przyszłych regulacji prawnych, a nie dzisiejszych problemów. Zamiast jakiegokolwiek planu ratunkowego jest pomysł jak utopić kolejne 200 mld EUR (w tym 50 mld EUR pochodzące od państw spoza unii walutowej), z czego jakiś kawałek ma solidarnie utopić Polska. Ciekawe jaki.
-
2011/12/10 05:48:43
Rozwój sytuacji jest tak nieprzewidywalny, że każda wiążąca decyzja jest ryzykowna. Nie sądzę, że Premier może? chce? podjąć ją sam. Mam na myśli podpisanie zmienionego traktatu. Tyle, że jak wywołam sobie hasło "debata w sejmie" to momentalnie kojarzy mi się to z krzykami, oskarżeniami, napaściami nie związanymi z tematem rozmowy, a raczej z przynależnością partyjną. Czy to będzie źródło jasnego przekazu merytorycznego dla obywateli? Bardzo wątpię. Mamy parlament, jaki mamy: dwie lewice, dwie prawice i walkę wszystkich ze wszystkimi. Jak tu sensownie debatować?
-
2011/12/10 06:18:06
Polska ewentualnie pożyczy MFW 10mld euro z rezerwy walutowej NBP. Da się przeżyć. Upadku euro raczej nie. To oczywiście niesprawiedliwe, wspomagać utracjuszy, zwłaszcza bogatych i sam się wściekam. Nie pierwszy to jednak raz, gdy sprawiedliwość musi ustąpić przed koniecznością. Innych spraw Tusk konsultować nie musiał, bo tak się złożyło, że konstytucyjny limit długu mamy, reguła wydatkowa jest uchwalona i działa, a Komisja Nadzoru Finansowego radzi sobie znakomicie. Cameronowi się nie dziwię. Poszło o to, że Sarkozy całe zło widzi w rynkach finansowych (obligacje państwowe tonami sprzedawały krasnoludki) i pragnie wpisać w porozumienie różne regulacje, podatek Tobina i takie tam. Angole nigdy na to nie pójdą, bo to zdemoluje im City.
Porozumienie może ustabilizować sytuację natychmiast, nawet bez funduszu ratunkowego, bo pieniędzy na świecie jest dość. Rzecz w tym, żeby było wiarygodne, czyli przestrzegane. Tu największym szkodnikiem jest Sarkozy, który usilnie pracuje nad listą wyjątków (number one - Francja). Francja jest obecnie, po ostrych cięciach we Włoszech, największym i najbardziej śmierdzącym trupem w europejskiej szafie.
Cała ta nadęta gadanina, szczyty, traktaty, sraty to plewy bez znaczenia. Rynki uwierzą, jak zobaczą zrównoważone budżety.
-
2011/12/10 08:46:31
@Missjonash
Ale tak naprawdę to trudno jest deklarować dyskusję o tym, co już mamy. Podstawowym problemem jest maksymalna wysokośc długu, a to już mamy zapisane w konstytucji. Opozycja dużo krzyczy o utracie suwerenności, ale wchodząc do UE - na podstawie referendum - części tej suwerenności już się pozbyliśmy. Reszty dopełnił Traktat Lizboński.
Co nie znaczy, że powinna być szeroka kampania informacyjna, ale to niestety jest stała bolączka rządu.
-
2011/12/10 08:52:08
@Hipokrytes
Świat nie kończy się dziś. Wszystkie rozwiązania prowadzące do finansowej równowagi są pożądane. W kwestii topienia miliardów Euro - to znacznie większy ich strumień płynie jednak do nas. Z punktu widzenia np. szarego Niemca - te pieniądze mogą być uważane za utopione.
-
2011/12/10 08:53:14
@Avianca
Niestety, masz rację. Na myśl o naszych sejmowych debatach też czuję dreszcze na plecach.
-
2011/12/10 08:55:43
@starszy
W pełni się z Tobą zgadzam.
Tylko, ż enasza opozycja nie podziwia Camerona ze względu na jego podejście do finansów, ale dlatego, że postawił się Unii.
-
2011/12/10 09:09:24
@marzatela
Okołopisowska opozycja to - umówmy się - banda kretynów. Większość nic nie rozumie, a ci co rozumieją, rżną głupa. Budzę się nerwowo, gdy przyśni mi się, że prezes wygrał wybory...
-
2011/12/10 09:28:14
@starszy
Dla nich jest ważne to, aby mówić inaczej niz rząd. Masz jednak rację - oni zdecydowanie się gubią.
A w ramach katowania własnej wyobraźni pomyśl sobie jak wygladałby ten szczyt, gdy na czele delegacji polskiej stał premier Kaczyński :)
-
2011/12/10 13:32:51
@marzatela & starszy58
Zrzucać się można wtedy, kiedy ma to jakiś sens. Tu go nie ma. Powtarzam za Gwiazdowskim, dług państw strefy euro przekroczył 7 bln euro. Przy rocznym PKB około 13 bln euro, 200 mld euro nie wystarczy nawet na roczne odsetki! Ustalenia szczytu uspokoją rynki najwyżej na kilka dni, ponieważ te ustalenia nawet w najmniejszym stopniu nie zmniejszają problemu istniejącego zadłużenia strefy euro.

Cameronowi przypuszczalnie poszło o to, co może kryć się pod hasłem pakt fiskalny czyli unifikację podatkową. Zobaczymy, kiedy raczą nam wreszcie powiedzieć co zostało tak naprawdę ustalone. Taki projekt byłby bardzo szkodliwy również dla Polski.
-
2011/12/10 14:39:54
Ależ tu znalazło sie grono znających się DOSKONALE na rzeczy, no, no, no. Ja wiem jedno (choć żadnej wiedzy ekonomicznej nie posiadam) jestem w chałupie, która się zawala? są ze mną inni? Nie czas zastanawiać się i debatować, tylko ratować tę chałupę. Często mądrość ludowa bywa czymś niebywale skutecznym. Jesli tu tylu dyskutantów z wysokiej półki, to ja nie mam nic do gadania. Może rozwalić to wszystko, bo "moje" i zatańczyć na ruinach jak Grek Zorba. Już padły tu słowa "niby dlaczego mamy ratować Grecję". NIE RATUJMY. Rozpieprzmy (przepraszam) wszystko i wtedy będziemy szczęśliwi. Dobrego dnia :)
-
2011/12/10 15:30:45
@hipokrytes
Lepiej mieć 200mld, niż ich nie mieć. W tej chwili obligacje zagrożone niewykupieniem to jakieś 30mld. Fundusz realnie kupi czas, wiec ma sens, o ile euroland poważnie weźmie się za budżety. Gwiazdowski argumentuje pod tezę. Ostre nawet oszczędności też nic nie dadzą bez finansowej poduchy.
-
2011/12/10 17:08:17
@Hipokrytes
Ekonomia nie jest moją specjalnością, nazwisko Gwiazdowski nic mi nie mówi. Moim osobistym zdaniem - dązenie do równowagi budżetowej powinno być priorytetem nie tylko w czasach kryzysu.
Czy pomoc bankrutującym państwom ma sens? Jeżeli wprowadziły silną kontrolę na co te pieniądze są przeznaczane - to mimo wszystko tak, Jaką mamy alternatywę? Ratuj się kto może, my mamy złotówkę, więc co nas obchodzi euro? Czy spotkałeś się z jakąkolwiek rzeczową propozycją opozycji?
-
2011/12/10 17:13:48
@cheronea
Stan moich osobistych finasó wyraźnie wskazuje, że się na tym nie znam. Za to potrafię spojrzeć na UE nie jako na skarbonkę, z której należy nam się rzeka pieniędzy, ale właśnie jak na ten nasz wspólny dom. Owszem, na drugim piętrze Grecy żyją jak utracjusze, do kilku innych państw komornik też już puka, ale to nasz do i skoro schody się sypia - to remont klatki schodowej trzeba zrobić, gdyż inaczej runie. I co z tego, że siedząc na gruzach będziemy mogli wskazać palcem winnych, skoro my tez nie dostaniemy się do mieszkania?
-
2011/12/10 19:01:25
@marzatela
Po pierwsze, kryteria utrzymywania dyscypliny budżetowej to nie jest nic nowego. Są od dawna zapisane w traktacie z Maastricht. Ta sama Angela Merkel, Nikola Sarkozi et consortes mieli obowiązek ich przestrzegać, ale olewali to równo. Teraz z wielkim przytupem mają to samo wprowadzić nowe umowy. Ich argumentacja przypomina mi postawę alkoholika. Ponieważ sam nie jest w stanie powstrzymać się od picia, prosi lekarza żeby wszył mu esperal.

Ale ok. Nich sobie wpisują hamulec zadłużenia do budżetów. W tym jeszcze nie ma nic złego. Problem zaczyna się wtedy kiedy jakaś unijna biurokratyczna struktura miałaby zatwierdzać narodowe budżety. Na to zgody nie ma. Podobnie jak na unifikację podatkową. Ale ja nadal nie znam szczegółów ustaleń, więc piszę o tym co podejrzewam, a nie o tym co wiem na pewno.

Oddzielna sprawa to brak pomysłu na ratowanie strefy euro. Gdybym wiedział jak to zrobić pewnie dostałbym Nobla z ekonomii. Przede wszystkim trzeba jak najszybciej ciąć i reformować, ale też ostrożnie żeby nie zatłuc popytu wewnętrznego. W tej sprawie, oprócz uruchomienia drukarek, nie pojawiły żadne pomysły, więc nie ma nawet czego krytykować.

Sytuacja strefy euro obchodzi nas jak najbardziej, ale my nic nie mamy tu do roboty. Wprowadzajmy reformy u siebie, żeby ratować własną sytuację, podobnie powinni robić inni. Na gesty solidarności, polegające na topieniu miliardów euro w bankrutów po prostu nas nie stać. Co do zasady uważam, że strefa euro była błędem i należałoby się zastanowić jak i kiedy przy jak najmniejszych stratach ją rozmontować. Strefa euro to nie UE. Unia Europejska może spokojnie funkcjonować bez unii walutowej.
-
Gość: Zbyniek, *.master.pl
2011/12/10 20:10:01
Mogę zrozumieć Kaczyńskiego że wykorzystuje każdą okazję aby iść na wojnę która nawet w Stanie Wojennym biedaka opuściła.
Ale nie rozumiem tych jego wyznawców którzy chcą i pragną oraz życzą największego Polsce kryzysu jaki by tylko mógł Polskę i Polaków spotkać.
Toż już Urban powiedział że rząd jaki by to nie był zawsze się wyżywi,nawet gdyby tą Unię wreszcie szlag trafił i Polskę pogrążył największy kryzys a do władzy upragnionej dorwał by się wreszcie Kaczyński.
To Ci popierający go biedacy wyglądający i życzący dziś wszystkiego najgorszego co może spotkać Polaków i rząd Tuska jako najpierwsi zapłacą swym oczekiwaniom biedą biedą i jeszcze raz biedą
-
2011/12/10 20:46:55
@Hipokrytes
W tej chwili debata o tym, czy wprowadzenie euro było błędem czy nie to dyskusja akademicka. Jest i istnieje i moim osobistym zdaniem (ale jestem laikiem w wkonomii) nie stać nas na jej demontaż. Nas - Europy i nas Polski.
O ile zrozumiałam - top hamulec zadłużenia ma być wpisany do konstytucji i nas to już nie dotcyzy, bo mamy go. Wszystko inne to rzeczywiście dywagacje na podstawie przypuszczeń i różnych teorii jak może/powinno/będzie to wyglądać.
A jeśli chodzi o strefę euro - to na pewno nie mamy nic do roboty? Czy oznacza to rezygneację z funduszy strukturalnych, czy stosujemy metodę Kalego?
-
2011/12/10 20:48:43
@Zbyniek
Ciemny lud wszystko kupi - ta stara PiSowska zasada jeszcze ciągle dziala.
-
2011/12/10 22:01:02
@marzatela
Co ma piernik do wiatraka? Unia Europejska to jedno a strefa euro to drugie. Fundusze strukturalne mają za zadanie wyrównywać szanse we wszystkich regionach UE i są podstawowym założeniem UE. Unia walutowa ma sens dopiero wtedy, kiedy te szanse są równe. Pozbawienie nas tych funduszy byłoby złamaniem uzgodnień akcesyjnych. Na wszelki wypadek przytoczę fragment na ten temat z GW biznes: "Według Belki Polska obawia się, że drogie programy ratunkowe w strefie euro skłonią UE do oszczędności w innych dziedzinach, jak subwencje i fundusze strukturalne. "Oczywiście obawiamy się tego. To byłoby naruszenie uzgodnień akcesyjnych. Wówczas porozumienie zakładało: My dostosujemy nasze rynki, a wy nam w tym pomożecie. Jeśli to miałoby już nie obowiązywać, byłoby to złamanie danego słowa" - powiedział."
-
2011/12/10 22:34:38
@Hipokrytes
Dla mnie to właśnie filozofia Kalego. Nam się należy i musimy swoje dostać, a inni niech się martwią o siebie? Nawet jak strefa euro padnie, budżet unijny się załamie, to my i tak chcemy?
-
2011/12/10 22:55:06
@marzatela
Dla Ciebie czarne może być białym i odwrotnie, nic na to nie poradzę. Ja mówię o tym jaki jest stan prawny. Fundusze strukturalne nie są jałmużną, tylko rodzajem marchewki zmuszającym do wprowadzania zmian korzystnych z punktu widzenia UE. Jak budżet unijny będzie się rozpadał, to nie będzie ważne czego chcemy i nikt się nie będzie przejmował nie tylko solidarnością z nami ale i zobowiązaniami traktatowymi. Dbać trzeba przede wszystkim o własny interes i tego oczekuję od polskiego rządu. Brytyjczycy, w historii robili tak zawsze i dobrze na tym wychodzili.
-
2011/12/11 06:16:29
@hipokrytes
Uważam osobiście, że euro jest znakomitym pomysłem, oliwiącym gospodarkę i ułatwiającym konwergencję. Rząd przyjmujący euro traci jedynie możliwość manewrowania podstawowymi stopami procentowymi, co mam za zaletę. Euro ma kłopoty ze względu na drastyczne łamanie zasad, a nie błędy w konstrukcji. Prawo weta dla Unii w stosunku do generujących nadmierny dług budżetów narodowych, mam za zbawienne. Suwerenność krajów o budżetach zbilansowanych jest niczym nie zagrożona, a krajowi politycy, planujący kupowanie głosów za pożyczone pieniądze mają nad sobą bat. Zgadzam się natomiast, że nie można dopuścić do ujednolicenia polityki podatkowej. To oznaczałoby nieuchronne równanie w górę i w efekcie prawdziwe kłopoty.
@marzatelo! Niejaki Starszy swobodnie obraca miliardami na blogu i popisuje się ekonomiczną nowomową, ale prywatnie usilnie poszukuje ekogroszka tańszego o 10PLN na tonie i ogranicza plany w stosunku ilości do świątecznego bigosu:(
Ale przynajmniej możemy sobie ratować świat:)
-
2011/12/11 09:35:06
@Hipokrytes
Cóż, może jestem daltonistką. Póki co jednak proponujesz mi tylko bycie przeciw, nie wskazując innej opcji. Mnie to rzeczywiscie nie przekonuje. Tym bardziej, że ratowanie budżetu unijnego jest naszym interesem - właśnie m.in po to, aby nie zabrakło marchewki dla nas.
A tak na marginesie - czy z Wielkiej Brytanii bierzemy rónież rezygnację z dopłat do rolnictwa i radykalne zmniejszenie budżetu unijnego? Czy może tylko to co nam pasuje czyli "euro to nie nasz problem"?
-
2011/12/11 09:37:50
@starszy
W moich rozważaniach najczęściej jestem nawet skuteczna - świat zostaje uratowany :)
A bigos zaczynam gotować dzień po świętach (choć wieloletnia tradycja powoduje, że cieżko mi to przychodzi). Dorzucam wówczas wszysttkei te mięsiwa i szynki, które nie zjadly się w święta.
-
2011/12/11 13:15:09
@marzatela
Piszę i piszę, a Ty i tak nic z tego nie rozumiesz. Ponieważ kłóci się to z wizją rzeczywistości wkładaną Ci łopatą do głowy przez media (o mediach już rozmawialiśmy), a priori wiesz swoje i jesteś ustawiona na nie. Nie wskazuję Ci bycia przeciw, tylko uważam że to co możemy najlepszego zrobić dla UE to zadbać o własną gospodarkę.

@starszy58
W większości nie zgadzam się z Twoja oceną (co wynika z moich poprzednich komentarzy), ale ją szanuję. Jesteś tu jedyną osobą, która przedstawia kontrargumenty i potrafi je uzasadnić. To jest właśnie prawdziwa linia sporu między politykami i ekonomistami a nie jakieś bzdety o marszach protestacyjnych i indiańskich rezerwatach.
-
2011/12/11 14:58:09
@Hipokrytes
Z ciemnym ludem idzie łatwiej? Od razu zaczynają rozumieć? Bo z mediami to zdaje się, że w poprzednijej notce doszliśmy do konkluzji, że to Ty za dużo oglądasz i za bardzo przeżywasz to, co widzisz na ekranie telewizora. I nawet znasz "jasną definicję obiektywności".
Przykro mi, ale faktycznie ładne, okrągłe i ogólnikowe stwierdzenia jakoś do mnie nie przemawiają. Jestem za tym, żeby dbać o naszą gospodarkę i dlatego popieram starania o ratowanie strefy euro. To raczej jest stanowisko za, a nie ustawienie na nie. Szczególnie gdy po drugiej stronie nie ma żadnej wizji i nawet stanwoisko Wielkiej Brytanii jest popierane wybiórczo.
-
2011/12/12 11:09:46


Polska Unię ratuje



Członkowie Unii spotkali się w Brukseli.

Naprawić Euroland bardzo chcieli.

Na szczycie brytyjski bunt.

Brytyjczycy chcą, aby ważny był funt.

W Unii koniec jedności i zgody.

Zadłużone budżety dzielą narody.

Na biedniejszych złożą się bogaci.

Polska swoją pulę też zapłaci.

Unia weszła w fazę dekadencji

i to w czasie polskiej prezydencji.

Premier Tusk i minister Sikorski

na ratunek Unii rzucają się z Polski.
-
2011/12/12 21:56:54
no tak, rzeczywiście dla PiS Cameron to wyrocznia i przykład. Tylko nam - daleka droga do GB
-
2011/12/13 09:13:12
@Joe
Póki co - do Łukaszenki pewnie głupio się przyznawać, ale wiele współnego by się dało znaleźć.
-
2011/12/13 13:26:28
Solidarność to właśnie nasz produkt eksportowy numer 1, warto o tym przypominać.

I czym dłużej rządzić będą nami Tuskowie, będzie to numer jeden i zarazem jedyny, bo jedynym pomysłem tej ekipy na trzymanie w ryzach budżetu jest ograniczanie wydatków, podnoszenie cen i podatków. O tym, że może by wreszcie postawić na innowacyjność, wynalazczość, naukę, produkcję i eksport wysoko przetworzonych dóbr, przynoszący dochód polskim firmom, a za ich pośrednictwem nam wszystkim, ta ekipa nawet się nie zająknie.

I wolę nie wiedzieć, czy przez nieudolność, czy celowo.











ministat liczniki.org


Komentarze.eu - Przegląd polskiej blogosfery
Blogi Polityczne