Żyję tu i teraz i nie jest mi wszystko jedno co się dzieje wokół mnie . To moje subiektywne spojrzenie na Rzeczypospolite ...
Blog > Komentarze do wpisu

Pierwszomajowe boje lewicy

Święto Pracy już za nami, choć Wielka Majówka nadal w pełnym rozkwicie. Jak to słusznie zauważył intel-e-gent dzień ten został całkowicie zignorowany przez władzę, utrwalając w ten sposób wizerunek 1 Maja jako święta lewicy.
Lewica wykorzystała szansę i skupiła na sobie uwagę mediów. Był i pochód, był kongres, a i atk najważniejsze okazało się to, co dzieli, a nie to, co łączy.

Czy partie określajace się jako lewicowe mają nam coś konkretnego do zaproponowania? Do mnie nie trafiają ze swoim przekazem.
Patrzac na Leszka Millera i osoby stojące w jego najbliższym otoczeniu, słysząc Międzynarodówkę nie mam wątpliwości o zdecydowanym postkomuniźmie dominującym w tej partii. Nawet sobotni kongres, nieomal jednomyślne (przy braku konktrakandytów) głosowanie na Leszka Millera, marzenia o wielomilionowym poparciu i to na tle OPZZ - to  wszystko kojarzy się ze starymi sprawdzonymi metodami,  Wyraźnie widać tam tęsknotę, może nawet nie do PRL-u, a do rządów  SLD. Wygląda jednak na to, że tym razem Leszek Miller nie chce z nikim dzielić się władzą (nawet Jóżef Oleksy jako wiceprzewodniczący mało mu się podoba), Aleksandra Kwaśniewskiego nie zaprosił - ma swoich starych wypróbowanych towarzyszy. Pozostaje jeszcze tylko dorbna kwestia: póki co - nie ma czym się dzielić, zła passa SLD trwa w najlepsze, a samo zaklinanie rzeczywistości nic nie pomoże. Nie da się myśleć o politycznym sukcesie, z góry odcinając się od innych. Wiemy, z kim Leszek Miller nie chce i nie będzie współpracować i to tylko na podstawie personalnych animozji.
Moim zdaniem - zdecydowanie efktywniejsze było wskazanie - w jakich sprawach bedzie szukać poparcia również  u innych, nawet gdyby miał to być Zbigniew Ziobro.

Do swojej wizji nie przekonał mnie również Janusz Palikot. Wprawdzie słuchałam go wyrywkowo, ale odniosłąm wrażenie, że walcząc o "kapitalizm z ludzką twarzą" chce zrobić jednocześnie rewolucję w finansach państwa. Przy okazji zdaje się też, że chce zasłużyć na ekonomicznego Nobla (lub anty-Nobla, bez różnicy).  Zerowe bezrobocie w gospodarce wolnorynkowej? Oczywiście wszyscy bedziemy godnie zarabiać i stać będzie na coraz więcej? Na drugą kadencję swoich ewentualnych rządów zaproponuje ściganie "niebieskich ptakó" czy zacznie sprowadzać siłę roboczą z zagranicy?
Dla każdego coś miłego, do wyboru, do koloru. Nawet antyklerykaliści usłyszeli o biskupie Tusku i papieżu Kaczyńskim. 

Jedno szczęście, że nigdy nie byłam elektoratem lewicowym. Czułabym się załamana.  

środa, 02 maja 2012, marzatela







Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/05/02 11:48:10
Palikot przedstawił tak dziwaczną wizję, że aż się zdziwiłem. Państwo buduje fabryki. Najlepiej mebli. Albo za przetwarzanie papryki się weźmie. No proszę. Skąd kasa? Ano z obniżenia składki zusowskiej. Szara strefa się zalegalizuje i budżet się zrównoważy.
Rachunkowo to piramidalna bzdura. Ale przynajmniej jakiś konkret. Przynajmniej wiadomo teraz coś o tym palikotowym liberalnym socjalizmie.
-
2012/05/02 12:21:28
@Starszy
Ciekawe, czy to jego autorskie pomysły? I co na to pozostali członkowie partii?
W kampanii wyborczej Palikot zarzekał się, że u niego nie będzie dyscypliny partyjnej w głosowaniach. Ciekawe, czy gdyby doszło do głosowania nad tymi projektami, wszyscy jednomyśnie byliby za?
-
2012/05/02 18:58:36
A warto było posłuchać przemówienia Palikota uważnie! ja to zrobiłem siedząc na Sali Kongresowej.
Oczywiście 100-procentowe zatrudnienie nie jest możliwe, bo zawsze znajdą się Ferdkowie Kiepscy, dla których nie ma pracy odpowiadającej ich kwalifikacjom. Istota zmian, które będzie mógł wprowadzić Ruch Palikota dopiero gdy wygra wybory, polega na tym, żeby zwiększyć aktywność państwa w rozwiązywaniu problemów gospodarczych, gdyż widać już wyraźnie, że tzw. niewidzialna ręka rynku sprawia, że bogaci są coraz bogatsi, biedni coraz bardziej zmarginalizowani, a zamiast nowych miejsc pracy zwiększa się liczba ludzi żyjących z zasiłków MOPS. Nie mającym pracy państwo mówi, że są sami sobie winni, pogłębiając ich frustrację. A mogłoby zwiększać liczbę miejsc pracy lub stwarzając warunki dla tworzenia i funkcjonowania małych firm.
Sam należę do tych, co dziś mają dobrze płatną pracę i mógłbym Palikota "olać" lub wyśmiać nazywając go populistą. Nic łatwiejszego. Ale uważam, że że jego plan jest realny i zamiast przyglądać się wzrostowi marginesu lepiej pomóc tym, którzy chcą go maksymalnie zwęzić.
-
2012/05/02 19:04:40
Stefanie, budowa państwowych fabryk jest realna? Chłopie, zlituj się...
-
2012/05/02 19:26:31
@Stefan
To już przerabialiśmy - w ustroju powszechnej szczęśliwości. Obniżamy składki na ZUS, budujemy fabryki i zatrudniamy tam wszystkich chętnych (oczywiscie na etat, żadnych umów śmieciowych) , żeby obniżyć bezrobocie?
No, chyba Palikot znowu zmieni poglądy :)
-
2012/05/03 10:33:42
U Palikota to czy postulat jest realny, to sprawa drugoplanowa. Ważne jest, że to hasło zdominowało Święto Pracy. Palikot ciągle w ofensywie i ciągle sypie pomysłami. Jak zastały odebrane hasła zero bezrobocia i aktywności państwa pokażą sondaże.
-
2012/05/06 16:04:34
O Palikocie nie będę pisał. Napisaliście już wszystko. Dodam co nieco do lewicy post-komunistycznej. Podobał mi się przewodniczący OPZZ - Jan Guz, bredzący o rządach "finansjery i spekulantów". Do kompletu zabrakło rewizjonistów i stonki.
Jest takie stare przekleństwo - "Obyś żył w ciekawych czasach"
Coś mi się widzi, że spełniło się nam!! :-[











ministat liczniki.org


Komentarze.eu - Przegląd polskiej blogosfery
Blogi Polityczne