Żyję tu i teraz i nie jest mi wszystko jedno co się dzieje wokół mnie . To moje subiektywne spojrzenie na Rzeczypospolite ...
sobota, 06 sierpnia 2016

Sezon wakacyjny w pełni, aż chciałoby się zająć tylko ogórkami czy wielorybami płynącymi w górę Wisły, ale niestety - ne da się. Dzieje się tak dużo, że nawet nie ma czasu na komentowanie całej tej naszej politycznej bieżączki.
Zdecydowanie jednak nie można pominąć przypadającej na dziś 1 rocznicy objęcia urzędu Prezydenta RP przez Andrzeja Dudę. I to wcale nie dlatego, że jest to znaczące wydarzenia, ale wyłącznie dla zapamiętania - jaka nie powinna prezydentura.

Niestety, ale Andrzej Duda absolutnie nie sprawdził się jako prezydent. Nie chodzi tu nawet o to, że zupełnie nie realizuje swoich obietnic z czasów kampanii prezydenckiej. Owszem, obiecywał dużo, zupełnie bez pokrycia i bez oparcia w kompetencjach prezydenta, ale jak to ostatnio skomentował jeden z prezydenckich ministrów, Andrzej Dera:

Inaczej się patrzy na stan państwa będąc kandydatem na prezydenta, a inaczej jak się już jest prezydentem i widząc, jakie skutki to przynosi. 

Można to podsumować krótko: w kampanii można obiecywać wszystko, twierdzić, że damy radę, uda się itp.itd., a potem po prostu stwierdzić, że się nie da i już. Tzw. "lepszy sort" zapomni czy wszystko wybaczy? Cóż, w dobie internetu sprawdzenie, co Duda obiecywał - to tylko jedno kliknięcie:

Obietnice

Nawet nie ma sensu analizować kolejnych punktów - robią to wszystkie media i bilans wypada fatalnie dla Dudy. Co gorsza - perspektywy są równie kiepskie - nie widać najmniejszej zapowiedzi, że cokolwiek zmieni się tu na lepsze. Moim zdaniem - największym problemem jest tu jednak to, że nastąpiła całkowita utrata szacunku nie tylko do samego Andrzeja Dudy, ale także do urzędu prezydenta.
Co z tego, że nie głosowałam na Dudę? Demokracja ma swoje zasady i z jej wyrokami się godzę. I wprawdzie zupełnie nie zgadzam się z jego poglądami (podobnie jak z całym PiSem) - to jednak wydawało mi się, że są jakieś szanse na to, żeby mógł stać się, przynajmniej formalnie, Prezydentem Wszystkich Polaków. Niestety, mimo wielu szumnych zapowiedzi, praktyka pokazała coś zupełnie innego. Mamy prezydenta uganiającego się za uściskiem dłoni szeregowego posła największej obecnie partii parlamentarnej (prezesem jest dla członków PiS), będącego na jego usługi przez całą dobę. Strażnik Konstytucji? Wolne żarty. Teoretycznie jest prawnikiem, więc oczywista wydaje się świadomość, że łamie Konstytucję. Czemu więc to robi? Ze strachu przed Kaczyńskim? Jak będzie się tłumaczył przed Trybunałem Stanu?
Zero refleksji, zastanowienia, ślepe wykonywanie poleceń i podpisywanie wszystkiego jak leci - to na tym polega niezłomność? Co z tym budowaniem wspólnoty? Bo póki co mamy ataki na tych, którzy nie popierają PiSu i nocne, bardzo dwuznaczne pogaduchy z nastolatkami na Twitterze. No niestety, ale prezydentem jest się przez całą dobę, do końca kadencji trzeba dać sobie na wstrzymanie. Mogę zrozumieć, że noce spędzane na oczekiwaniu na konieczność zaprzysiężenia sędziów czy szybkie podpisanie ustawy mogą być nużące, ale może lepiej spędzić ten czas na czytaniu? Na przykład Konstytucji?

Osobiście denerwuje mnie także to ciągłe wymachiwanie rękoma - zdecydowanie powinien zmienić doradcę od wizerunku - mowa ciała nie polega na aż takiej przesadzie, wypada to strasznie nienaturalnie. A zdarzające się i to wcale nie tak rzadko mówienie o sobie w trzeciej osobie - to już zwykła bufonada...


piątek, 22 lipca 2016

Coraz częściej mam wątpliwości, czy nasza Konstytucja jeszcze obowiązuje, czy jest już tylko fasadą, którą obecna władza zupełnie się nie przejmuje i nawet nie udaje, że jest inaczej. Wprawdzie została przyjęta w referendum, ale ze strony obecnie rządzących jakoś zupełnie nie słychać w tym kontekście nic na temat woli suwerena.
Załóżmy jednak teoretycznie, że nasza ustawa zasadnicza jest nadal źródłem obowiązującego prawa. Jeżeli nie przegapiłam jakiejś nocnej ustawy, to zwierzchnikiem sił zbrojnych jest u nas nadal Prezydent? 

Jakie jest zdanie Andrzeja Dudy na nachalne i siłowe włączanie apelu smoleńskiego do wszystkich ważnych wydarzeń historycznych? Czy jest w stanie sprzeciwić się Macierewiczowi i spowodować, że 1 sierpnia uczcimy godnie pamięć Powstańców Warszawskich, z asystą wojskową i bez podczepiania zmarłych w katastrofie samolotowej?

Zastanawia mnie także to, czy na pewno wszyscy członkowie i zwolennicy PiS nie widzą w tym nic złego. Moim zdaniem jest to po prostu uwłaczające i to zarówno pamięci Powstańców, jak i ofiarom katastrofy smoleńskiej. Jest to tak żenujące, że aż trudno uwierzyć, że nie protestują bliscy uczestników tego tragicznego lotu. I mam tu na myśli głównie tych powiązanych z PiSem. - naprawdę nie czują niesmaku, że ich pamięć ich bliskich jest tak wykorzystywana politycznie i wzbudza tylko niesmak i niechęć? Wydaje mi się, że niezależnie od opcji politycznej, nie zasługują na to.

Już za chwile będziemy podsumowywać pierwszy rok prezydentury PAD-a. Póki co, bilans jest fatalny i zdaje się, że nie szanują go nawet ci, którzy na niego głosowali. W niełasce u Kaczyńskiego już jest i tak, właściwie nie ma więc nic do stracenia, mógłby więc choć raz pokazać, że nie jest tylko długoPISem prezesa i jako zwierzchnik sił zbrojnych zdecydować o asyście wojskowej przy upamiętnianiu Godziny W.
Mógłby, ale szanse na to są w promilach, a nie procentach.


sobota, 04 czerwca 2016

Dzień Wolności i Praw Obywatelskich

Mamy dziś święto - jak najbardziej oficjalne i państwowe:
Dzień Wolności i Praw Obywatelskich
Ustanowiono je uchwałą Sejmu w 2013r. Jest bardzo nietypowe na liście naszych świąt - jest radosne i możemy się cieszyć, a nie opłakiwać ofiary, składając kwiaty na ich grobach.

W tym roku święto to nabiera dodatkowego wymiaru - okazuje się niestety, że zarówno wolność jak i prawa obywatelskie całkiem łatwo mogą być ograniczane/zabierane przez władzę. I musimy się o nie upominać...
W całym kraju, w wielu miastach są dziś organizowane różnego rodzaju wydarzenia związane obchodami rocznicy pierwszych, częściowo wolnych wyborów parlamentarnych - naszego pierwszego kroku do uzyskania suwerenności. Organizuje je KOD, ale przyłączyć może się  każdy. To święto nas wszystkich, bez względu na poglądy polityczne.
Szkoda, że obecnie rządząca władza nie chce/nie potrafi świętować razem z nami. PAD na wycieczce, PBS też gdzieś się schowała. Jednak damy radę, do prawdziwego świętowania wcale nie są potrzebne rządowe  rozporządzenia.

Ja,w Gdańsku będę tu:

Piknik "Wszyscy dla Wolności"

Wszystkiego Najlepszego dla Wszystkich!
I miłego świętowania

piątek, 03 czerwca 2016

Mamy kolejny już projekt ustawy o TK - zgłoszony przez grupę posłów PiS. Dla zainteresowanych - druk sejmowy nr 558. Treść wrzuciłam też tu:

Druk sejmowy 558 - projekt PiS O TK

Kto wie,jakie zmiany zajdą w trakcie procedowania? Tym bardziej, że rzeczniczka tej partii już zapowiedziała, że poproszą marszałka Kuchcińskiego o procedowanie tej ustawy już na przyszłotygodniowym posiedzeniu sejmu. Nie słyszałam, aby ktoś obstawiał, że Kuchciński stanie ponad podziałami i do procedowania dopuści wcześniejsze projekty ustaw o TK - autorstwa innych partii , a także projekt obywatelski, wniesiony przez KOD. Oznacza to, że na najbliższym posiedzeniu sejmu znowu trzeba się liczyć z kolejną już odsłoną #nocnejzmiany i ekspresowym tempem uchwalenia projektu PiSowskiego. I tylko Kosiniak-Kamysz liczy jeszcze na to, że skoro poseł Kaczyński mu obiecał prace nad ustawą PSL, to jest to wiążące...

A co by było, gdyby tak wprowadzić kolejkowanie ustaw? Skoro PiS tak bardzo się upiera przy takim trybie pracy w Trybunale, to może warto go wdrożyć również w sejmie? Skończy się zamrażarka, omijanie kolejki po partyjnej znajomości itp. Sejm będzie się zajmował ustawami w takiej kolejności, jak wpłynęły do laski marszałkowskiej. Pozwoli to także na konsultacje i sporządzenie niezbędnych ekspertyz prawnych.

W dodatku w ten sposób podobno "słuchający suwerena" PiS pochylić się z troską nad projektem obywatelskim. Bo przecież go nie odrzucą, prawda?


poniedziałek, 02 maja 2016

flaga Polski

 Dziś obchodzimy oficjalnie Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej. Święto jak najbardziej państwowe, choć nie jest to dzień wolny od pracy. Przynajmniej teoretycznie, gdyż jesteśmy w środku Wielkiej Majówki i mało kto pracuje. Nawet, gdy przechodziłam wczoraj wzdłuż kompleksu sklepików na moim osiedlu - na większości z nich były kartki, że 2 maja sklep zamknięty. Mój syn także ma dziś wolny dzień - w prezencie od pracodawcy, bez żadnego odrabiania itp. I tak naprawdę ma to sens, gdyż praktycznie i tak cała praca jest na pół gwizdka, gdyż majówka ma swoje prawa i większość i tak wzięła urlop.
Pracować i to bardzo intensywnie będą dziś Urzędy Skarbowe - ostatni dzień na złożenie zeznania podatkowego za 2015 rok.

Obchodzimy dziś także Dzień Polonii i Polaków za Granicą. Z tej okazji pozdrowienia dla wszystkich znajomych, którzy na co dzień żyją daleko od Wisły, a mimo to nie zapomnieli o swoich korzeniach.

A jak to wyglądało w PRL-u? Dzień 2 maja też był dniem flagi - masowo je zdejmowano,aby żadna nie uchowała się na 3 maja. I w sumie - nie wiem, dlaczego? W czym tak naprawdę władzom PRL przeszkadzało 3 maja czy 11 listopada? Moim zdaniem zupełnie nieracjonalnie, tym bardziej, że dni te zostały "zagospodarowane" jako symbol oporu wobec władzy. W Gdańsku właśnie wtedy dochodziło do mniejszych lub większych zamieszek. I przez to również właśnie te święta narodowe zachowały się w naszej tradycji, a o narzucanym 22 lipca nikt już nie pamięta.
Swoją drogą - czy w tym roku nie będziemy obchodzić Święta Konstytucji w atmosferze znanej właśnie z czasów słusznie minionych? Obecna władza raczej walczy z Konstytucją, więc dzień 3 Maja nie będzie już tak radosnych jak w ostatnich latach.
Zapraszam do Gdańska....

Marsz Wkurzonych


niedziela, 01 maja 2016

Dzień 1 Maja to święto państwowe i to z długoletnią tradycją, sięgającą czasów słusznie minionych. Zawsze był to dzień wolny od pracy i na tym chyba już kończą się podobieństwa.

1 Maja z czasów PRL kojarzy mi się głównie z pochodami. W telewizji transmisja zaczynała się już o siódmej rano - pokazywano pochód z Moskwy. Potem, chyba o dziesiątej zaczynano transmitować pochód z Warszawy. Oczywiście nikt tego nie oglądał i to mimo tego, że innych kanałów nie było i nie można było przerzucić się na coś ciekawszego. Jeszcze jako uczennica szkoły podstawowej, będąc  harcerką, też chodziłam na pochody i z tego co pamiętam - nie czułam się przez to gnębiona.
W ramach święta "ludu pracującego miast i wsi" zawsze też rzucano jakieś ciekawe, niedostępne na co dzień artykuły. Nie wiem dlaczego, ale w mojej pamięci najbardziej zachowały się parówki sprzedawane z przenośnych punktów sprzedaży.
Co jeszcze zapamiętałam? Mycie okien i trzepanie dywanów jako wyraz tego, że to święto wcale nie jest świętem tylko wolnym od pracy dniem powszednim. Może nie było to zjawisko masowe, ale było - taki swoisty opór wobec władzy.

A jak to jest dziś? Mam wrażenie, że mamy problem z tym dniem. Niby Święto Pracy, powinno być ważne - dla większości praca jest jednym z ważniejszych elementów życia. Czemu więc tak nie jest? Źle się kojarzy? I dlatego nie ma chętnych do świętowania? I chyba nie było nawet w czasach, gdy SLD odgrywało jeszcze jakąś rolę w naszym życiu politycznym (partyjnych pikników nie liczę, nie o to chodzi).
W tym roku zdaje się, że nasza młoda lewica czyli partia Razem organizuje jakieś pierwszomajowe protesty, ale trudno to nazwać świętowaniem. Nie da się dziś też kupić parówek - święto państwowe, wszystkie sklepy są zamknięte.

To już zdecydowanie inne święto i jakoś nie widać żalu po utraconym święcie, tym bardziej, że nie wpisało się w naszą tradycję narodową. Choć oczywiście na pewno nie chcemy zrezygnować z dnia wolnego, pięknie wpisującego się w doroczną Wielką Majówkę.
A poza tym - korzystając z naszej wolności, może chcemy świętować to, co dla nas ważne i w sposób taki, jak chcemy? 1 maja to także dzień rocznicy naszego wejścia do Unii Europejskiej - to także bardzo ważny powód do świętowania.

A ponieważ 1 Maja to święto państwowe - sprawdziłam, jakie plany ma na ten dzień PAD. Znalazłam to:

 1 Maja

Program wygląda tak:

Prezydent w Kaliszu

Cóż, tak też można. I wcale nie jestem zdziwiona.

piątek, 22 kwietnia 2016

Żyjemy w bardzo ciekawych czasach i to wcale nie jest powód do radości. Wiele dzieje się na świecie i w Europie, ale patrząc na nasze krajowe podwórko też się nie mamy najmniejszych powodów do nudy. Tzw. #dobrazmiana pędzi bez wytchnienia, w ekspresowym tempie zawłaszczając państwo i jego struktury. Nieomal codziennie pojawia się jakiś news, który wymagałby notki na blogu, ale jak znaleźć czas, gdy doba ma tylko 24 godziny, a następnego dnia pojawia się już nowy temat? Często ważniejszy?

Nie ma wyjścia - na wszystko, co obecnie się dzieje trzeba spojrzeć z dystansu i oceniać, co  jest tylko medialną wrzutką, aby przykryć tematy, które naprawdę są ważne i istotne. Dla nas wszystkich, władza ma z pewnością swoje własne priorytety. I w tym kontekście patrząc - sprawa jest oczywista: najważniejszym problemem współczesnej Polski jest niezależność Trybunału Konstytucyjnego.

Trybunał Konstytucyjny


Jeżeli TK będzie mógł bez problemu, zgodnie z Konstytucją pracować i orzekać - to damy radę. Szanse na to, że Polska będzie przypominać państwo prawa, a nie jakąś uzależnioną od kaprysów kacyka republikę bananową będą zdecydowanie większe.
Oznacza to, że wszystkie inne newsy naszej politycznej bieżączki to po prostu tematy zastępcze, odwracające naszą uwagę. Choć z pewnością wiele z nich jest bardzo ważnych i nie wolno ich ignorować, ale pamiętając o tym, że ich priorytet jest zdecydowanie niższy. W dodatku niektóre z takich tematów to typowe tematy zastępcze, rzucane w charakterze mgły zasłaniającej inne problemy. Na przykład chcąc odwrócić uwagę od ustawy inwigilacyjnej - wystarczy wspomnieć o możliwej rekonstrukcji rządu, czy też rzucić hasło szkolnej segregacji dzieci niepełnosprawnych.


piątek, 08 kwietnia 2016

Może się mylę, ale zdaje się, że tak zupełnie formalnie rzecz ujmując w naszym systemie prawnym nigdzie nie ma mowy o Pierwszej Damie i roli, jaką pełni jako żona głowy państwa. Chyba nawet nie ma wymogu, aby prezydent był żonaty, choć w niektórych sytuacjach, jakaś rola dla Pierwszej Damy jest przewidziana. Pamiętam, jak w trakcie kampanii prezydenckiej 6 lat temu publicznie rozważano, kto ewentualnie mógłby honorowo pełnić taką rolę, gdyby na prezydenta wybrano starego kawalera Jarosława Kaczyńskiego.
Na szczęście do tej pory zawsze wybieraliśmy prezydenta, który był żonaty, a w dodatku kobiety u boku naszych prezydentów doskonale sprawdzały się w roli Pierwszych Dam. Mądre, wykształcone, umiejące się zachować w różnych sytuacjach. Wspierając swoich mężów, pokazywały jednocześnie, że stać je na własne zdanie. Po cichu prowadziły swoją własną działalność społeczną i patronując różnym przedsięwzięciom. Jednym słowem - wszystkie nasze prezydentowe miały klasę i dobrze wykonywały swoje obowiązki (raczej tradycyjne niż formalne).

Jak na tym tle wypada obecna Pierwsza Dama, Agata Duda? Chyba trochę blado, choć wydaje mi się, że ma wiele zalet powodujących, że wcale "nie odstaje" od poziomu swoich poprzedniczek. Jest inteligentna, ma klasę, jest elegancka, wykształcona i na pewno nie nadaje się do roli paprotki. Wydaje mi się też, że ma swoje zdanie i nie boi się go wyrażać - to uwaga raczej intuicyjna, gdyż do tej pory nie mieliśmy okazji go poznać.
Przejrzałam pobieżnie oficjalną działalność Agaty Dudy na stronie prezydent.pl:

Aktywność Pierwszej Damy

Wbrew pozorom - wcale nie jest tego mało, choć zdaje się, że media (przynajmniej te przeglądane przeze mnie) mało i rzadko o tym wspominają. W zasadzie trudno się dziwić - działalność poprawna, choć mało ekscytująca, na przyciąganie widzów/czytelników mało się nadaje.
Wyraźnie widać, że trzyma się z daleka od polityki. Ma do tego prawo, wcale nie musi, choć wydarzenia ostatnich dni wskazują, że sprawia w ten sposób zawód wielu zwracającym się do niej środowiskom kobiecym. Milcząc też naraża się na krytykę, osobom publicznym nie jest łatwo oderwać się od bieżącego życia politycznego, szczególnie w tak burzliwych czasach. Dlaczego Agata Duda milczy? To jej własny wybór czy ktoś jej zabrania się wypowiadać?  Ja stawiam na to pierwsze. Milczy, gdyż jest lojalna i nie chce szkodzić mężowi, a przecież dociera do niej co się dzieje, jak głupio i beznadziejnie się zaplątał i jak fatalnym jest prezydentem. Ciekawe,czy sama go jeszcze szanuje? Próbuje czasami namawiać go do samodzielności?
W każdym razie nie wydaje mi się, aby zareagowała na wysyłane do niej apele o poparcie czy choćby przedstawienie swojego stanowiska w sprawie zakazu aborcji. Podejrzewam, że konsekwentnie będzie tu milczeć, ograniczając swoją rolę do tego, aby elegancko wyglądać, uśmiechać się i reprezentować. Ciekawi mnie tylko, czy w niedzielę weźmie udział w uroczystościach 6 rocznicy katastrofy smoleńskiej. Jeśli tak, to cofam wszystko o jej chęci pozostania apolityczną - jednoznacznie opowie się w ten sposób po jednej ze stron.

A dla chętnych link do apelu do Pierwszej Damy:

Twoje nie dla zaostrzenia ustawy aborcyjnej

Ja wysłałam, choć nie mam przekonania, że prezydentowa zareaguje.Nie musi, choć powinna.


sobota, 02 kwietnia 2016

Tzw.kompromis aborcyjny obowiązuje w naszym prawie już od wielu lat. Do tej pory wszelkie próby zmiany ustawy decydującej o dopuszczalności przerwania ciąży, zawsze kończyły się stwierdzeniem - jest kompromis, nie ruszajmy go. Co ważne - mówiły to wszystkie strony, niezależnie od światopoglądu. Wygląda jednak na to, że takie podejście mamy już za sobą, przyszła pora na "ruszenie kompromisu". A to oznacza, że czeka nas wielka debata światopoglądowa, pełna emocji i ostrych słów. Obawiam się, że wszelkie inne spory bieżącej polityki zostaną przez to usunięte w cień, na wszelki wypadek więc pamiętajmy: to Trybunał Konstytucyjny stoi dziś na straży Konstytucji, obowiązkiem rządu jest niezwłoczne publikowanie jego wyroków.

W połowie marca br. organizacje pro-life oficjalnie zawiadomiły marszałka sejmu o powołaniu Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej "Stop aborcji". Teraz zbierane są głosy pod tym projektem - potrzebnych jest ich 100 tysięcy. Projekt zmian w ustawie jest tu:

Ochrona życia - projekt 2016

Jestem wielką zwolenniczką społeczeństwa obywatelskiego, więc nie będę krytykować tej inicjatywy. Każdy ma prawo do własnych poglądów i szukania dla nich poparcia. Choć sama nie podpiszę się pod tym projektem, głównie dlatego, że jestem katoliczką. Wystarczy mi piąte przykazanie Dekalogu, a obowiązujące obecnie prawo państwowe nie zmusza nikogo do aborcji, a jedynie w określonych przypadkach daje po prostu taką możliwość - tu nie ma żadnego dylematu Antygony. Jednocześnie jednak zupełnie nie czuję się uprawniona do decydowania za kogoś innego zgodnie z moim światopoglądem.

W kościołach w całej Polsce będzie czytany list KEP. Jego treść to:

Komunikat Prezydium KEP w sprawie pełnej ochrony życia człowieka 

Na dobrą sprawę też nie miałabym tu zastrzeżeń. Biskupi mają prawo pisać listy, a odczytywanie ich w trakcie mszy, w kościele, automatycznie powoduje, że ich adresatami są wierni, w dodatku praktykujący. Rozczarowana jestem tu jednak jego treścią: dlaczego KEP nie odwołuje się do sumienia, zasad wiary i Dekalogu? Czy prawo ludzkie, zapisane w kodeksach powinno być dla katolików ważniejsze niż prawo Boskie? Z mojego punktu widzenia powinno być to raczej odwrotnie. Może podobnie jak z rozwodami? Jestem katoliczką, więc niezależnie od możliwości prawnej rozwodu "nie opuszczam aż do śmierci", starając się przy okazji o unieważnienie ślubu kościelnego, by za chwilę ponownie stanąć na ślubnym kobiercu.
Przez internet przelewają się informacje, aby jutro w trakcie odczytywania tego listu demonstracyjnie wstać i wyjść z kościoła. Akcja zdecydowanie zyskuje na popularności, ale moim zdaniem jej efekt nie będzie zbyt spektakularny. Głównie dlatego, że list KEP jest krótki i nie będzie odczytywany w ramach kazania, a jedynie w trakcie ogłoszeń czyli już pod koniec mszy.

Nie wiem, czym to się ostatecznie skończy, ale wygląda na to, że otwieramy puszkę Pandory, która jeszcze bardziej podniesie temperaturę sporu w społeczeństwie. Już trwają przygotowania do obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej liberalizującej ustawę aborcyjną. Skoro obecny kompromis już nie jest nietykalny, to kto wie jaki będzie efekt końcowy?


sobota, 26 marca 2016
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 129











ministat liczniki.org


Komentarze.eu - Przegląd polskiej blogosfery
Blogi Polityczne