Żyję tu i teraz i nie jest mi wszystko jedno co się dzieje wokół mnie . To moje subiektywne spojrzenie na Rzeczypospolite ...
poniedziałek, 25 stycznia 2016

Tomasz Lis

 

"Tomasz Lis na żywo" to jeden z nielicznych programów telewizji publicznej, który oglądałam. Oprócz tego - wyjątek robiłam też dla serii Teatru Telewizji "Perły Millennium". I na tym lista się kończy. W mojej kablówce jest tak wiele kanałów, że mam w czym wybierać, tym bardziej, że i tak nie mam ani czasu ani chęci, żeby siedzieć przed telewizorem.

Dziś wieczorem będzie wyemitowany ostatni odcinek programu "Tomasz Lis na żywo". Dla mnie będzie to takie symboliczne i definitywne rozstanie z TVP. Nie mam najmniejszej ochoty sprawdzać jak będzie wyglądać program pod wodzą Jacka Kurskiego, którego nigdy nie lubiłam, ale od czasu,gdy publicznie płaszczył się i poniża, aby wrócić do łask Kaczyńskiego, nie mam dla niego nawet minimalnego szacunku.
W tym wszystkim widzę wiele analogii do lat stanu wojennego i codziennych spacerów o godz.19.30. Teraz jest łatwiej i prościej - wystarczy pilot do telewizora. Niestety, ale nowa ustawa medialna, zawłaszczając całkowicie media publiczne, zupełnie pominęła fakt kluczowy: jak zmusić widzów, aby chcieli oglądać jedynie słuszną propagandę?

PS. Co tydzień kupuję i czytam "Newsweeka". Zaczynam do wstępniaka Tomasza Lisa.

niedziela, 24 stycznia 2016

Przez ostatnich kilka tygodni jakoś mało udzielałam się na blogu. Przyczyn było kilka:

  • wbrew temu, co głoszą hejterzy - nie dotarł do mnie żaden przelew za działalność w KOD. A to oznacza, że czasem muszę trochę popracować. Rachunki same się nie zapłacą, a w sklepach też nie dają nic za darmo. Ostatnio miałam kilka bardzo pilnych zleceń, pochłaniały mnie całkowicie od bladego świtu do późnej nocy. Przy okazji okazało się, że zaczynam tracić swoją naturę "skowronka" i wzorem PiSowskich parlamentarzystów, zaczęłam pracować nocami - wcale mi się tonie podoba;
  • dopadła mnie porządna grypa - kichałam, prychałam, smarkałam. W dodatku dopadły mnie dodatkowe dolegliwości. Nie miałam ani  siły ani ochoty na nic, praktycznie nie wychodziłam z domu. W ten sposób niestety ominęły mnie także ostatnie manifestacje KOD-u w Gdańsku z kocem i termoforem trudno się demonstruje;
  • w naszej polityce dzieje się tak wiele i tak szybko, że chwilami trudno nadążyć. Praktycznie cały czas trzeba by komentować bieżące wydarzenia. Chyba zaczynam rozumieć Aviancę....

Podsumowując zbiorczo ostatnie wydarzenia uważam, ze:

  • wierzę, że Jacek Kurski jako prezes TVP potrafi oprzeć się wszelkim politycznym naciskom. On sam wie najlepiej, co podoba się Kaczyńskiemu i to stanowić będzie główny przekaz mediów, kiedyś zwanych publicznymi;
  • Andrzej Duda faktycznie pokazuje się jako "niezłomny" - szkoda tylko, że wyłącznie w wypełnianiu woli prezesa swojej partii, a nie jako głowa państwa;
  • zaproponowany przez PBS tzw. "kompromis w sprawie TK" nie jest żadnym kompromisem tylko próbą włączenia opozycji w łamanie prawa, w tym konstytucji.

Jest źle, a będzie jeszcze gorzej. Oznacza to, że czeka nas ciężka praca u podstaw i edukowanie społeczeństwa. I to jest zadanie dla wszystkich, którzy cenią sobie dokonania naszej 25-letniej wolności.


niedziela, 10 stycznia 2016

24 Finał WOŚP

I to jest prawdziwa Wspólnota. Wspólnota ludzi wrażliwych, ofiarnych i chętnych do pomocy innym. Po prostu.


Tagi: wośp
11:26, marzatela , Aktualności
Link Komentarze (33) »
czwartek, 24 grudnia 2015

Boże Narodzenie

Dla wszystkich tu zaglądających - Wesołych Świąt i choć chwili odpoczynku od polityki.

poniedziałek, 21 grudnia 2015

społeczeństwo obywatelskie

Przez 25 lat wolnej Polski, ciesząc się wolnością, demokracją oraz tym, że jesteśmy Europejczykami zapomnieliśmy chyba o budowie społeczeństwa obywatelskiego. Skupieni na własnych sprawach, korzystając z tego wszystkiego, co w czasach PRL-u było niedostępne, jakoś straciliśmy z oczu to, że wokół nas są inni ludzie i razem jesteśmy częścią społeczeństwa. Mam jednak wrażenie, że od kilku lat zaczyna się to zmieniać. Na początek - na poziomie lokalnym, czego najlepszym objawem są coraz powszechniejsze budżety obywatelskie i zaangażowanie mieszkańców w ich tworzenie. Nie wiem, jak to wygląda w innych miastach, ale w Gdańsku coraz więcej dzielnic ma już swoje Rady Dzielnicy, które zupełnie poza polityką, dbają o to, co dzieje się w naszym najbliższym otoczeniu.
Może to dobry początek na budowę społeczeństwa obywatelskiego, angażującego się w ważne dla siebie sprawy? I to niezależnie od poglądów politycznych i popierania takiej czy innej partii? Pamiętamy, jak to było z ACTA - tamte protesty nawet nie były w żaden sposób organizowane, po prostu ludzie (głównie młodzi) się skrzyknęli i głośno wyrazili swój sprzeciw.

Teraz powstał KOD, skoncentrowany głównie na wyrażeniu sprzeciwu przeciwko niszczeniu demokracji przez obecną władzę. Nie podoba nam się to, w jaki sposób jest niszczony Trybunał Konstytucji, wszystkie nocne wrzutki sejmowe, niedopuszczanie opozycji do głosu. Wystarczyła iskra, aby ludzie się skrzyknęli i zaczęli protestować. Nie ma tu znaczenia, czy ktoś głosował na tę czy inną partię, jest wierzący czy nie, ma takie czy inne poglądy - zagrożona jest demokracja i cywilizowane metody stanowienia prawa. Obserwując toczące się na Facebooku dyskusje - widać nawet, że nie jest to żadna krucjata antypisowska z definicji. to wystąpienie przeciwko władzy, która łamie i nagina prawo. A pełnię władzy ma obecnie PiS, który zrzucił już łagodną i uśmiechniętą maskę i pokazuje swoje prawdziwe oblicze.

Żadna władza, nie tylko w Polsce, nie lubi takich oddolnych ruchów. Stąd olbrzymia fala hejtu, ataki poszczególnych polityków i próby zdyskredytowania KOD. Jednak chyba jest w nas jakaś siła, powodująca, że chcemy i potrafimy się zorganizować i głośno wyrazić swoje zdanie. I wbrew temu, co głosi np. Beata Szydło czy Paweł Kukiz i wielu dziennikarzy - to nie politycy stworzyli KOD, a manifestacje nie są organizowane przez PO czy Nowoczesną. Owszem, politycy chętnie się przyłączają i pewnie chętnie "zagospodarowaliby" ten elektorat, ale nic z tego. Społeczeństwo obywatelskie z zasady nie lubi etykietek partyjnych, choć każdy polityk opozycji też jest obywatelem i ma prawo przyłączyć się do manifestacji. 
Czy KOD potrzebuje pieniędzy? Oczywiście, potrzebne są flagi, banery, nagłośnienie itp. Niestety, żaden milioner nie finansuje tego, organizujemy się sami. Trwa zbiórka funduszy w internecie, poza tym każdy z uczestników we własnym zakresie i w miarę swoich możliwości drukuje plakaty, ulotki, przygotowuje transparenty. 
I udaje się, ostatnia sobota pokazała, że gdy coś nas bardzo boli - potrafimy.

 

czwartek, 17 grudnia 2015

Mój blog obchodzi dziś urodziny. Pierwsza notka pojawiła się 17 grudnia 2006 roku. Wówczas też rządził PiS, Odszukałam tamtą pierwszą inauguracyjną notkę:

Po co mi to wszystko?

Czytając ją (pomijam literówki) mam wrażenie, że zatoczyliśmy koło i znowu jesteśmy w tym samym miejscu. Tylko tym razem gorzej, głośniej i jeszcze bardziej podzieleni.


poniedziałek, 14 grudnia 2015

W ramach chwilowego odpoczynku od bieżącej polityki - małe wspomnienie sprzed 34 lat. Kto zna/pamięta takie pojęcie jak "zmilitaryzowany zakład pracy"? Dekret o stanie wojennym (wprowadzony zresztą z pogwałceniem Konstytucji) "militaryzujący" niektóre, ważne dla państwa zakłady pracy. Załapałam się - jako młoda stażystka, pół roku po maturze, nawet nie miałam jeszcze dostępu do tajemnicy państwowej (te wszystkie szyfrogramy typu tajne/poufne). Pracowałam wówczas w Okręgowym Urzędzie Telekomunikacji Międzymiastowej w Gdańsku, a więc w miejscu strategicznym dla telekomunikacji. Nie tylko, że mieliśmy linie służbowe do wielu miast w całym kraju, to jeszcze w dodatku - tam nie było głosu "rozmowa kontrolowana, rozmowa kontrolowana...".
Pamiętam tamten poranek 14 grudnia 1981 roku. Budynek przy ulicy Długiej w Gdańsku i ciągnąca się kolejka chcących wejść do pracy. Oczywiście budynek od soboty był już opanowany przez wojsko, a kontrola kto i dlaczego chce/może/powinien wejść do budynku. Kogoś wpuścić trzeba było - wojsko, gdy wpadło - zaczęło od wyłączenia zasilania, a to spowodowało, że włączyły się nie tylko wszystkie możliwe alarmy urządzeń, ale przede wszystkim - odcięło łączność również wojska i milicji. Stojąc w tej kolejce, zapamiętałam panią, która też stanęła z nami i usilnie próbowała się dowiedzieć, co dowieźli i kiedy będą sprzedawać. Cóż, takie to były czasy - najpierw się stawało, a dopiero później sprawdzało "za czym kolejka ta stoi...".
W środku pełno wojska i to z długą bronią, pilnowali nas na każdym kroku, choć sami byli przestraszeni. Mam jednak wrażenie, że smutnych panów z SB było tam wcale nie mniej. I to oni rządzili. Już w ten poniedziałek do naszego pokoju (właściwie do kilku pomieszczeń z urządzeniami pomiarowymi i wyprowadzonymi łączami międzymiastowymi) wszedł jakiś bardzo wysoki rangą wojskowy wraz z jakimś cywilem i wskazując pilnującemu nas żołnierzowi na moje koleżanki i na mnie stwierdził: ten pan ma prawo wejścia tu o każdej porze dnia i nocy i dysponowania obsługą pomiarowni. I już. Faktycznie, i ten pan i jego koledzy często przychodzili - jakoś jednak chętnych do współpracy nie było. Oczywiście bałyśmy się, z perspektywy czasu wygląda to mało groźnie, ale wówczas?
Dyżury u nas były 24 godz.na dobę, 7 dni w tygodniu. Wieczorem zmieniałyśmy się ok.21.00, a ponieważ było to już po godzinie policyjnej - dostałam przepustkę na poruszanie się po mieście po tej godzinie. Było to jednak mało przyjemne - co kawałek albo patrol milicji albo wojska i sprawdzanie wszystkich dokumentów. Raz trafiłam na taki patrol, w którym 3 wojskowych było kompletnie pijanych, mieli problemy z wypytaniem mnie gdzie i po co idę, a uzbrojeni byli po żeby.  Na szczęście zza rogu wyszedł inny patrol - to był jedyny raz, gdy ucieszyłam się na widok milicji.



niedziela, 13 grudnia 2015

Gdy dziś rano wyjrzałam za okno - nie spodobało mi się to, co zobaczyłam. Szaro, buro i potoki wody lejące się z nieba. Oczywiście to żaden powód, aby nie pójść na zorganizowaną przez KOD manifestację "Obywatele dla demokracji".
Na pół godziny przed rozpoczęciem było tak:

Gdańsk dla demokracji

O godz.12.00 tłum był już tak gęsty, że zorganizowana przez PiS antydemonstracja zupełnie nie miała siły przebicia. Nie wiem ile było osób - stojąc w tłumie trudno to ocenić. Podobno co najmniej 5 tysięcy? Stałam blisko podium, a dokładnie za kamerą TVN24, tuż obok kamery Polsatu.

Jak wyszło? Deszcz lał cały czas, parasole w ogóle się nie sprawdzały - zbyt gęsty tłum. W dodatku przez deszcz padło nagłośnienie i to w znamiennej chwili: w trakcie przemówienia Henryki Krzywonos, chwilę po tym, gdy stwierdziła, że "tym razem nie wyłączą jej mikrofonu"... Pozostały "szczekaczki", które jednak mało się sprawdziły. Wiem, że ci z tyłu zupełnie nic nie słyszeli. I może nic straconego? Polityków wszystkich opcji było mnóstwo i każdy próbował powiedzieć kilka słów. Pojawił się nawet przedstawiciel partii Razem, choć moim zdaniem przemówienie odnoszące się do zwolnień kierowców w Polskim Busie - zupełnie nie pasowało do tego wiecu. Wywołało też zresztą jakieś protesty niedaleko mnie - jeden z uczestników próbował skandowaniem zagłuszyć go, ale dość szybko został uciszony przez innych.

Za to tłum reagował idealnie. Najciekawsze hasła to:

  • trzynastego grudnia spałeś do południa
  • oddaj księżyc, zabierz Dudę
  • Duda i Szydło już nam obrzydło
  • Duda oddaj dyplom

No i oczywiście:

  • wolność, równość, demokracja
  • Konstytucja
  • Demokracja
  • kto nie skacze ten za PiSem

Atmosfery w takim tłumie nie da się opowiedzieć, to trzeba poczuć. Mnie chyba najbardziej wzruszyło wspólne śpiewanie "Ody do radości". Straszliwie przemokłam, przemarzłam, ale naładowałam się pozytywną energią. I wiarą w to, że budowa społeczeństwa obywatelskiego ma sens i się udaje. I dobrze, że do Komitetu Obrony Demokracji przyłączają się też politycy, choć jest to ruch oddolny i mam nadzieję, że nikomu nie uda się go przejąć.

A nasza siła tkwi w tym, że uśmiechamy się do siebie. Tak po prostu...

piątek, 11 grudnia 2015

Sobota, 12 grudnia godz.12.00 - w Warszawie i nie tylko odbędą się zorganizowane przez Komitet Obrony Demokracji demonstracje "Obywatele dla demokracji".

Obywatele dla demokracji

Dlaczego powinniśmy wziąć w nich udział? Bo wolność i demokracja są ważne. Nie da się ich zastąpić ani mitycznym 500zł na każde/kolejne/biedne dziecko  ani wcześniejszą (głodową) emeryturą. Owszem, w ferworze przedświątecznych zakupów może się wydawać, że najważniejsze jest to, ile mamy w portfelu, ale koncentrując się tylko na "mieć", łatwo możemy przeoczyć to, co straciliśmy w temacie "być".

W wyniku demokratycznych wyborów władzę w Polsce przejął PiS. Nikt tego nie neguje, ale tym bardziej trudno zrozumieć - dlaczego na każdym kroku łamie lub omija Konstytucję, prawo i dobre obyczaje? Przecież mając wszystkie ważne atrybuty władzy może to wszystko zrobić w sposób zgodny ze standardami demokratycznego państwa prawa. Dlaczego tego nie robi, zastępując hasło #dobrazmiana hasłem #nocnazmiana?

Są ludzie, którym się to nie podoba. Pod hasłem Komitet Obrony Demokracji skrzyknęli się na Facebooku i na początek zaplanowali manifestacje "Obywatele dla demokracji". Wszystko zgodnie z prawem, zgłoszone, zapowiedziane i zorganizowane. I nagle okazało się, że stało się to bardzo niewygodne. Fałszywe konta KOD (prawdziwe jest tu: Komitet Obrony Demokracji), włamania na konta lidera KOD Mateusza Kijowskiego, prowokacje i groźby karalne - po co to wszystko? Przecież każdy może mieć swoje poglądy i demonstrować w ważnych dla siebie sprawach. W ciągu ostatnich 26 lat różnych demonstracji było mnóstwo. Dlaczego KOD wzbudza więc taką histerię? Czy teraz będzie można demonstrować tylko w ramach poparcia rządu, a wszystkie inne demonstracje są nielegalne? A może problemem jest to, że budzi się duch społeczeństwa obywatelskiego, do którego nie trafiają partyjne przekazy dnia?

Organizatorem manifestacji "Obywatele dla demokracji" jest KOD. Owszem, swój udział zapowiedzieli też politycy różnych ugrupowań, ale jako obywatele przyłączający się do KOD-u, a nie jako organizatorzy.
Grupa KOD na FB ma 43,5tys. członków. Ilu będzie nas na manifestacjach?


Przez ostatnie dni co chwilę padają głośno słowa o końcu demokracji i czarnych dniach (a właściwie głównie nocach) parlamentaryzmu. I co chwilę okazuje się, że to, co uważaliśmy za dno, właśnie zniknęło nam spod nóg i spadamy dalej. Coraz bardziej mam wrażenie, że prawo i sprawiedliwość zostało zastąpione przez "Prawo i Sprawiedliwość". Czy na pewno jeszcze żyjemy w demokratycznym państwie prawa? Wątpliwości jest coraz więcej.

Na jakiej podstawie prawnej stojąca na czele Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Beata Kempa czuje się upoważniona do oceny, które wyroki TK są "ważne", a które nie? W Konstytucji niczego takiego nie znalazłam i nawet jeżeli wydała jakiś regulamin wewnętrzny kancelarii - to póki co, obowiązuje Konstytucja. A ponieważ nie wiadomo, czy za chwilę czy to Kempa czy jakiś inny polityk PiS nie weźmie do ręki naszej ustawy zasadniczej i nie powykreśla tego, co Naród przyjął w referendum, a co jest mało wygodne - ściągnęłam Konstytucję i wrzuciłam na serwer:

Konstytucja RP

Może się przydać, niektóre dokumenty (np.raport z katastrofy smoleńskiej) ostatnio dziwnie znikają ze stron rządowych.

A ponieważ Beata Kempa, wbrew prawu, nie publikuje wyroku TK z 3 grudnia 2015r., to ja to robię. Treść jest tu:

Wyrok TK z dn.3 grudnia 2015r.

Też może się przydać. Patrząc na tempo wydarzeń - kto wie, co będzie jutro? Ta władza nie ma już chyba żadnych zahamowań. Praworządność jest zdecydowanie w odwrocie. Pocieszam się tylko tym, że nic nie trwa wiecznie i wcześniej czy później odpowiedzialni za to będą rozliczeni.













ministat liczniki.org


Komentarze.eu - Przegląd polskiej blogosfery
Blogi Polityczne