Żyję tu i teraz i nie jest mi wszystko jedno co się dzieje wokół mnie . To moje subiektywne spojrzenie na Rzeczypospolite ...
środa, 02 grudnia 2015

Ostatnio jednym ze stałych elementów narracji obecnej ekipy rządzącej jest stwierdzenie, że "PO nie umie przegrywać". Dyskutowałabym z tym - jakoś nie słyszałam polityków Platformy opowiadających, że wybory zostały sfałszowane, a PO odniosła "moralne zwycięstwo" - co słyszeliśmy po każdych kolejnych, przegranych przez PiS wyborach. Pomijając jednak już ten aspekt - ostatnie dni dowodzą, że PiS jest jeszcze gorszy, gdy wygrywa. Niestety. Naprawdę trudno zrozumieć taką pazerność i agresję w niszczeniu państwa i jego czołowych instytucji. Wspierany przez ugrupowanie Kukiz'15 PiS ma większość parlamentarną. Ma też własnego, usłużnego i zdecydowanie opowiadającego się po stronie własnej partii prezydenta. Mogą zrobić wszystko, co chcą i wcale nie muszą przy tym łamać Konstytucji. Z czego więc wynika to nocne przejmowanie władzy? Ta agresja i brak poszanowania jakichkolwiek zasad? To niedopuszczanie opozycji do głosu? Wczoraj Piotrowicz, dziś Kuchciński...

Mamy poważny kryzys państwa, a rządząca większość prezentuje butę, arogancję i po prostu zwykłe chamstwo.
Boję się.

wtorek, 01 grudnia 2015

Czy powinniśmy walczyć o demokrację? Moim zdaniem tak, lepiej nie czekać jakie kolejne granice przekroczy PiS Z Kukiz'15. Można mieć różne poglądy na wiele spraw, ale demokratyczne państwo prawa jest wartością, której nie możemy lekceważyć.
Od razu kojarzy mi się tu wypowiedź Kornela Morawieckiego, że prawo które nie służy Narodowi jest bezprawiem. Jak traktować tę wypowiedź? I kto miałby decydować o tym, co jest "dobre dla Narodu"? Przecież to jakiś absurd. Jeżeli jakieś zapisy prawa są złe, to kto jak nie sejm powinien je zmienić? Czy poseł nie powinien tego wiedzieć?

W ramach protestu przeciwko niszczeniu demokracji internecie pojawiło się sporo inicjatyw społecznych. Funkcjonują głównie na FB, ale nie tylko. Jedną z takich akcji (poza Facebookiem) jest Akcja Demokracja. Strona internetowa jest tu:

Akcja Demokracja

A tu Apel do Prezydenta i parlamentarzystów:

Zakończcie wojnę o Trybunał Konstytucyjny

Ja podpisałam. Nawet jeżeli nie przyniesie to żadnego efektu - to nie chcę siedzieć cicho i potulnie. PiS z Kukizem'15 rządzą niespełna miesiąc, a już zadziało się tak wiele - budzi to moje poważne obawy. Niespełna 4 miesiące prezydentury Andrzeja Dudy jest jeszcze gorsze - nie wierzę już w to, że będzie choćby próbować być prezydentem wszystkich Polaków. Wszystko wskazuje na to, że mityczna "Wspólnota", o której tak często wspominał w kampanii to tylko członkowie i sympatycy PiS. Niestety.


środa, 25 listopada 2015

Z "Przewodnika Katolickiego" z 28 września 1930 roku

Chmury od zachodu

Są to jednak nikłe promyki słońca wobec chmur, zasępiających się nad naszym krajem i ciemnego widnokręgu od zachodu. Od Niemiec? Tak! Umiarkowani Niemcy przyznają, że niedziela 14 września, dzień wyborów do ich sejmu, była zaiste "czarną niedzielą". Przyniosła ona olbrzymie zwycięstwo bolszewicko nastrojonym narodowym socjalistom, tak zwanym hitlerowcom. Hitlerowcy mieli przedtem w sejmie Rzeszy 12 posłów, teraz 107. Na ich ludzi padło zgóra 6 milionów głosów. Narodowi socjaliści do niedawana głosili przewrót w kraju, wywłaszczenie wielkiej własności, zagrabienie banków, niepłacenie za szkody wojenne. Obecnie jakoby cofali się ze stanowiska rewolucyjnego i umawiają się ze skrajną prawicą "wielkopańską" o połączenie. Byłoby to wtedy pierwsza partia w sejmie Rzeszy. Poza tem wybory w Niemczech wykazały duży przyrost komunistów - półtora miliona głosów. Straciły zato stronnictwa mieszczańskie i po części socjaliści.

Dla interesu głoszą narazie pokój

Zwycięstwo skrajnej prawicy w Niemczech wywarło jak najgorsze wrażenie w Anglii, we Francji oraz w Lidze Narodów. Niemiecki minister Curtius starał się to wrażenie zamazać. Oświadczył, że Niemcy nie myślą o wojnie. Chcą wspólnie pracować w utworzeniu wszech-Europy. Żądają zato stałej komisji przy Lidze, któraby opiekowała się mniejszościami. Minister Zaleski nie wyzyskał gnębienia Polaków w Niemczech i pominął tajne zbrojenia Rzeszy. Słowem, pozory pokoju zostały zachowane, ale nikt nie myśli o rozbrojeniu.

Pisownia oryginalna - przepisałam dosłownie. Czy powinniśmy mieć współczesne skojarzenia do niemieckich wyborów sprzed 85 lat? Moim zdaniem to zbyt daleko idące wnioski, ale warto czasem zdobyć się na refleksję, że głosy wrzucone do urny mogą mieć dalekosiężne skutki i to również w skali globalnej.... 


19:59, marzatela , II RP
Link Komentarze (23) »
wtorek, 24 listopada 2015

W ramach odzyskiwania kolejnych urzędów i instytucji publicznych przez obecną władzę nie można oczywiście zapominać o mediach, na początek publicznych. Wprawdzie pierwsza próba ustawienia do pionu dziennikarki przez ministra Glińskiego okazała się porażką, ale nie bez powodu na odcinek mediów publicznych został rzucony Jacek Kurski. Już wkrótce wyznaczy on nowe standardy dziennikarstwa. Politycy opcji rządzącej będą mogli bez problemu wygłaszać swoje tyrady wodolejstwa, a rola dziennikarza będzie ograniczona do przytakiwania. Będzie to miało swoje skutki - podejrzewam, że nie tylko ja jestem uczulona na tych polityków, którzy kompletnie ignorują zadawane im pytania i chcą tylko wygłaszać swoje własne oświadczenia. Takim podejściem do wywiadu popisał się ostatnio Gliński, agresją i groźbami reagując na dziennikarkę, która próbowała jednak uzyskać odpowiedzi na pytania. Karolina Lewicka z TVP okazała się odważna i oczywiście od razu została zawieszona. Oczywiście Gliński nie jest jedyny, takich polityków jest u nas sporo. Dziennikarzy pozwalających sobie wchodzić na głowę i pozwalających na toteż niemało. Za to ja mam coraz dłuższą listę osób ignorowanych.

Dowiedziałam się dziś, że Tomaszem Lisem zajmie się KRRiT (Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji). Znowu podpadł, ale tym razem nie za żaden program telewizyjny, ale za ....wpis na Twitterze.

Tomasz LisCóż, skoro prezydent wyręcza sąd, to czemu KRRiT miałaby się nie zajmować mediami społecznościowymi w internecie? Ciekawe, czy już jest przygotowywany projekt ustawy, zgodnie z którą będą wydawane koncesje na konto TT i FB? Oczywiście, z zachowaniem zasad propagowanej przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego cenzury prewencyjnej.

A gdyby ktoś szukał raportu smoleńskiego, to wprawdzie na stronach rządowych już go nie ma, ale internet to potęga. Jest tu:

Fakty Smoleńsk


poniedziałek, 23 listopada 2015

Kilka dni temu w internecie pojawiła się inicjatywa społeczna pod nazwą Komitet Obrony Demokracji - w skrócie KOD. Oparty na skojarzeniach z znanym z czasów PRL-u KOR-em, skupia głównie ludzi protestujących przeciwko zawłaszczaniu państwa i niszczeniu demokracji przez PiS.

Komitet Obrony Demokracji

Facebookowa grupa powstawała w ostatni czwartek, a dziś ma już 33,5 tys. członków, a to jeszcze nie koniec. KOD został już zauważony przez media, a w ten sposób zdobył rozgłos, co oprócz blasków ma też swoje cienie. Atakująca KOD fala hejtu jest tak pokaźna, że wyraźnie widać zaniepokojenie, szczególnie wśród aktualnie reżimowych mediów. Na samym FB jest też już konkurencja czyli grupy będące plagiatem. Wprawdzie zamieszczane tam posty wyraźnie nie pasują do idei prawdziwego KOD-u, wyraźnie widać, ze to dzieło trolli, ale obawiam się, że sporo osób dało się nabrać.
Na wszelki wypadek podaję adres prawdziwej grupy:

Komitet Obrony Demokracji

Czy warto się przyłączyć? Ja to zrobiłam. Wprawdzie na samej stronie grupy panuje obecnie nieco chaosu, ale wynika to z tego, że admini po prostu nie nadążają. W dodatku na brak trolli też nie można tam narzekać. Mam jednak nadzieję, że to tylko początki i wkrótce sytuacja będzie opanowana.
Dlaczego ma to takie znaczenie? Cóż, moim zdaniem sprawa jest oczywista - jesteśmy świadkami niszczenia demokracji w naszym kraju. PiS wygrał wybory, nie neguję tego. Jednak pazerność, buta i arogancja w zawłaszczaniu państwa przekracza wszelkie granice. W dodatku mamy marionetkowego prezydenta, premier całkowicie podporządkowaną prezesowi swojej partii, rozmontowany Trybunał Konstytucyjny,naciski na władzę sądowniczą itd. A to dopiero początki. Nie można stać bezczynnie i przyglądać się niszczeniu demokracji. Wolność jest zbyt cenna, aby można było ją przehandlować za 500zł na dziecko (zresztą już nie każde). Nawet jeśli ma to tylko znaczenie symboliczne, nie chcę być bierna. W końcu, gdy w czasach PRL-u powstawał KOR - też wydawało się to walką z wiatrakami....


wtorek, 17 listopada 2015

Wygląda na to, że prezydent Duda jednak spełnił jedną z swoich obietnic z czasów kampanii wyborczej - Dudapomoc działa. Wprawdzie głównie dla swoich, ale za to skutecznie. Wczorajsze(!) ułaskawienie Mariusza Kamińskiego i jego trzech współpracowników pokazuje, że to zdecydowanie i wyraźnie. PAD przy okazał pokazał także swoje zamiłowanie do tradycji, realizując w praktyce stare znane hasło "sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie"...

Szkoda tylko, że nie ma tam kogoś, kto chociaż trochę znałby prawo i wiedziałby, że "powszechne poczucie kryształowej uczciwości Mariusza Kamińskiego" jeszcze nie zostało wpisane do Konstytucji. Słuchając dziś uzasadnienia Dery - miałam wrażenie, że kpi sobie prosto do kamery. Czy naprawdę uważa, że wszyscy jesteśmy ciemnym ludem?
W dodatku trochę nieszczególnie to wyszło: ułaskawiony to nie znaczy uniewinniony. I to już zawsze będzie ciążyło na jego wizerunku - jak na tak krystalicznego człowieka to bardzo poważny cień.

A tak w ogóle, to jesteśmy dziś świadkami niesamowitej wręcz buty aktualnej ekipy rządzącej. Zachłanność PiS w demolowaniu demokracji jest tak wielka, że określenie #Polskawruinie rzeczywiście staje się faktem i ma swoje uzasadnienie, choć nie chodzi tu o wartości materialne.
Wiemy już, że są ludzie stojący ponad prawem, a arogancka władza może pozwolić sobie na wszystko. Zapamiętamy i wyciągniemy z tego wnioski.

piątek, 13 listopada 2015

Sejm VIII kadencji rozpoczął już swoją pracę. Posłowie zaprzysiężeni, rząd Ewy Kopacz złożył dymisję, a prezydent Duda desygnował Beatę Szydło na stanowisko premiera. Prawie jak w normalnym państwie demokratycznym. Niestety, "prawie" to duża różnica, a to co możemy obserwować - budzi poważny niepokój.

Zaczęło się już wczoraj -w ramach tzw."pakietu demokratycznego" klub PSL został pozbawiony wicemarszałka. Owszem, PSL jest najmniejszym, ale jednak klubem parlamentarnym. Wygląda na to, że wyborcy głosujący na to ugrupowanie są gorsi od innych? Nawet jeżeli PiS z przystawkami chce mieć większość w prezydium, to można było rozszerzyć skład. Byłoby drożej, ale zdecydowanie lepiej dla demokracji. Tym bardziej, że tworzenie nowych ministerstw z pewnością jest droższe niż 1 czy 2 wicemarszałków.

Kolejny krok, z wczorajszego wieczora to projekt ustawy będący po prostu zamachem na Trybunał Konstytucyjny. Wniesiony projekt ustawy jest tu:

Projekt ustawy o zmianie ustawy o Trybunale Konstytucyjnym

Zarejestrowany jako Druk sejmowy nr 6. Na wszelki wypadek pobrałam i wrzuciłam na Dropboxa - podobno wnioskodawcy chcą wnieść jakieś drobne poprawki i wolą teraz, żeby później już tylko bez problemu i jak najszybciej uchwalić.

Dzisiaj dla odmiany zaczęły się kombinacje z Sejmową Komisją ds.Służb Specjalnych. Wygląda na to, że znowu PSL zostanie pozbawiony reprezentacji w tej komisji.

To, co jednak najsmutniejsze w tym wszystkim - to dzisiejsza uroczystość w pałacu prezydenckim. Oglądałam na żywo i byłam zażenowana tym, co widzę i słyszę. Wiem, jestem krytycznie nastawiona do prezydenta Dudy, ale chciałabym zachować szacunek do urzędu prezydenta. Niestety, to ukorzenie się i prezydenta i przyszłej pani premier jest po prostu niegodne. Nie ten czas i nie to miejsce, określenie hołd PiSki jest jak najbardziej adekwatne do sytuacji.

Co będzie jutro? Aż strach się bać ....


piątek, 06 listopada 2015

Dokładnie trzy miesiące temu, 8 sierpnia 2015, Andrzej Duda objął urząd prezydenta. Za kilka dni, po upływie 100 dni prezydentury z pewnością zaczną się pierwsze podsumowania i temat "studniówki" pojawi się w mediach. Pamiętając jednak jak wielką wagę PiS przywiązuje do miesięcznic - ja swoje podsumowanie robię już dziś.

Nie głosowałam na Andrzeja Dudę i kiepsko oceniałam jego kandydaturę już na etapie kampanii wyborczej. Jednak wygrał i jest prezydentem mojego kraju. Gdy obejmował urząd - byłam pełna złych przeczuć. Dziś, po 3 miesiącach mam wrażenie, że jest jeszcze gorzej niż przewidywałam. Niestety. Budowanie wspólnoty (cokolwiek PAD rozumie pod tym pojęciem)? Prezydent wszystkich Polaków?  Wolne żarty - trudno było uwierzyć wcześniej, teraz już widać, że było to tylko pustosłowie bez pokrycia. Przykre, ale cóż. Zawiedziona nie jestem, nie liczyłam tu na zbyt wiele. Podobnie jak w przypadku licznie składanych obietnic, które tuż po wyborach zaczęły być przeinaczane i korygowane. Na wszelki wypadek, żeby nie uleciały z pamięci, przypominam spisane jakiś czasu temu i wstawione do notki na BANie:

Obietnice

Obiecywało się łatwo, choć trzeba przyznać, że żądanie, aby to rząd PO je realizował to jednak kuriozum. Naprawdę wcześniej nie wiedział, że obiecuje coś, co nie należy do kompetencji prezydenta?
Bardzo mi się nie podobało, że już jako prezydent czynnie uczestniczył w kampanii wyborczej PiS. I to do samego końca - w piątek przed wyborami parlamentarnymi w Pszczynie, otoczony politykami PiS - nawoływał do udziału w wyborach. Irytujące dla mnie jest też to, że uczestnicząc co chwila w różnych uroczystościach religijnych - przemawia z ambony. Sama uczęszczam regularnie do kościoła, ale na pewno nie po to, aby oglądać i słuchać polityków. Choć trzeba przyznać, że PAD jedynie na ambonie potrafi utrzymać ręce  w spokoju. Gdy przemawia bez podpórki - bez przerwy i bez umiaru wywija rękami. Pewnie przeszedł jakieś szkolenie z mowy ciała, ale zdecydowanie ktoś zapomniał mu powiedzieć, że konieczny jest umiar i wyczucie sytuacji, gdyż w przeciwnym przypadku wygląda to bardzo nienaturalnie.
Nie rozumiem też zupełnie dlaczego przez 3 miesiące nie chciał spotkać się z premier Kopacz? Tym bardziej, ze ze swoimi partyjnymi kolegami potrafił się spotykać, także pod osłoną nocy na Żoliborzu. Niezależnie od różnic politycznych można było chociaż próbować ułożyć poprawne stosunki, a przede wszystkim okazać klasę. Zamiast tego - mieliśmy tylko wpisującą się w kampanię parlamentarną, ciągła krytykę rządu. W dodatku z pełną niekonsekwencją: rząd ma się wstrzymać od wszelkich działań, ale ma realizować prezydenckie obietnice wyborcze.

Uwieńczeniem tego fatalnego pojmowania prezydentury są wydarzenia ostatnich 2 dni i awantury z wyznaczonym terminem pierwszego posiedzenia sejmu, kolidującym z terminem szczytu UE. Nie wiem, czy wynika to z braku kompetencji (i dalszego brnięcia w celu ukrycia wpadki) czy też jest obliczone na sprowokowanie kolejnej awantury politycznej, ale na pewno fatalnie wpływa na wizerunek Polski. I obciąża bezpośrednio prezydenta.

Jeśli tak wyglądają pierwsze miesiące, co czeka nas w przyszłości? Aż strach się bać.


czwartek, 05 listopada 2015

Przeglądając w ostatnim okresie medialne newsy (zarówno w internecie jak i w telewizji, mam coraz więcej pytań natury formalnej, sprawiającej, że nie wszystko z tych przekazów rozumiem. Niektóre z tych pytań są zasadnicze.
Co kryje się pod określeniem Zjednoczona Prawica? Zdaje się, że to oficjalna nazwa klubu parlamentarnego Solidarnej Polski i Polski Razem w kończącej się właśnie kadencji sejmu. Owszem, zarówno Gowin jak i Ziobro podpisali z Kaczyńskim jakąś umowę o współpracy i wspólnym starcie w wyborach, ale przecież nie powstało z tego żadne nowe ugrupowanie.
Partie te poszły wspólnie do wyborów, ale nie jako koalicja (tu z pewnością przyczyną były pieniądze z dotacji - PiS nie lubi się dzielić), tylko jako lista PiS, na której znalazło się miejsce dla wybranych polityków pozostałych ugrupowań. Jak to jednak będzie w sejmie? Czy będzie jeden klub parlamentarny czy też Ziobro i Gowin zachowają jakąś szczątkową tożsamość? Na jak długo? Bo ja mam jakieś dziwne wrażenie, że tym razem przystawki zostały zjedzone jeszcze przed obiadem...Tym bardziej, ze o Zjednoczonej Prawicy mówią tylko politycy SP I PR oraz Jacek Kurski. Politycy PiS mówią o wygranej PiS i rządzie PiS, przy okazji podkreślając, że nie będzie to autorski rząd Szydło.

Zastanawiam się także na co liczy Jacek Sasin (PiS) próbujący wmówić wszystkim, że Donald Tusk, ogłaszający 2 dni temu termin szczyt na Malcie jest winny temu, że koliduje on z ogłoszonym dziś przez prezydenta Dudę terminem pierwszego posiedzenia sejmu nowej kadencji?  Czy naprawdę ma tak niskie zdanie o poziomie inteligencji Polaków? Czy może sam ma problemy z kojarzeniem prostych faktów z ostatniego tygodnia?
W temacie wyjazdu na Maltę na ciekawy pomysł wpadł też Gowin. Jego zdaniem na szczyt powinna polecieć Szydło. Tylko jakoś nie wyjaśnia - jako kto? W kwestii formalnej - 12 listopada będzie ona co najwyżej kandydatką prezesa na premiera - o ile nic się nie zmieni.... Jakoś nie ma szans na to, aby w ciągu kilku godzin prezydent zdążył przyjąć dymisję Kopacz, powierzyć Szydło misję tworzenia nowego rządu, a sejm - przegłosować nowy rząd. Nie pomogłoby nawet przełożenie expose - na Maltę i tak nie zdąży. 
Czy i o czym myślał PAD wyznaczając tak niefortunnie termin pierwszego posiedzenia rządu? Może sam chce tam polecieć? Tylko nie jestem pewna, czy patrząc od strony formalnej może?


czwartek, 29 października 2015

Ta notka pewnie powinna się pojawić tydzień temu, ale nie potrafiłam jej wówczas napisać - nie chciałam dobijać partii, którą przez ostatnie lata, z mniejszym lub większym przekonaniem, ale konsekwentnie popierałam. Teraz wynik wyborów jest już znany, nie pogrążę Platformy bardziej niż sama to zrobiła, więc mogę wyrzucić z siebie - dlaczego nie oddałam głosu na PO.

Znaczących powodów jest kilka, zbierały się przez ładnych kilka lat.
Przede wszystkim - OFE.
Dla mnie był to ewidentny skok na kasę i to w dodatku fatalnie przeprowadzony. Wielka reforma lat dziewięćdziesiątych została po prostu wyrzucona do kosza, gdyż trzeba było zasypać dziurę budżetową. Choć oczywiście wersja oficjalna była taka, że to dlatego, aby uchronić nas przez chciwymi zarządcami naszych, odkładanych na emeryturę środkami. Pisałam o tym kilkakrotnie:

OFE

Mogłabym jeszcze to przeboleć, gdyby uczciwie nazwano sprawę po imieniu: zabieramy wasze pieniądze, gdyż budżet ich potrzebuje. A tak? Do tej pory mnie to wścieka, a w dodatku zagrabione środki pomogły tylko na chwilę. Patrząc długofalowo - nie tylko nie rozwiązały problemu, ale wręcz go pogłębiły.

Mam też zdecydowane wrażenie, że w Platformie od lat pokutuje uśpienie słowami Donalda Tuska, że nie ma z kim przegrać. Skoro jest się skazanym na wygraną, to po co się starać? Coraz bardziej zajęta własnymi sprawami, zupełnie oderwała się od realnego życia i elektoratu. Do tego stopnia, że nawet przegrana prezydenta Komorowskiego nie do końca ją obudziła. Do dziś pamiętam Biernata wypowiadającego znaczące słowa, że to nie PO, ale Bronisław Komorowski przegrał wybory... Późniejsze tłumaczenia niewiele już pomogły, mleko się rozlało.
Czy ta porażka coś zmieniło? Moim zdaniem nic. Platforma nadal zajmowała się tylko sobą - doskonale było to widać także po kształcie list wyborczych. Zdecydowanie nie były układane po to, aby wygrać wybory, ale po to, aby spacyfikować poszczególne frakcje wewnątrzpartyjne. Efekt? Wybory przegrane, a walka o odsunięcie Ewy Kopacz i przejęcie przywództwa w PO już się rozpoczęła. Na pewno było warto?

Platforma jest wyraźnie zmęczona ośmioma latami swojego rządzenia. Zrobiła w tym okresie bardzo dużo dobrego, jednak coraz bardziej się wypalała.Premier Ewa Kopacz bardzo się starała przez ostatni rok, ale było to bardziej gaszenie pożarów niż jakaś strategiczna wizja. Mam też wrażenie, że od dawna nie jest to żadna drużyna - przynajmniej w kampanii jakoś nie było tego widać.
Na koniec dodałabym jeszcze jedno. Niezależnie od tego, że w ostatni poniedziałek obudziliśmy się w zupełnie nowej rzeczywistości, której też się boję - jestem już znużona PO-PiSową wojną. Ja doskonale pamiętam jak wyglądała IV RP, mam swoje zdanie na temat czołowych postaci PiS i opieranie kampanii na straszeniu Macierewiczem do mnie nie trafiło, a tylko wywołało irytację.

Poczułam się po prostu zmęczona Platformą, ale i Platforma chyba też jest nieco zmęczona rządzeniem. Wydaje mi się, że dobrze jej zrobi odpoczynek w ławach opozycji. Choć zdaję sobie sprawę z tego, jak bolesna i kosztowna to lekcja. Przykro mi, że swoim oddanym na .Nowoczesną głosem przyczyniłam się do tak wysokiego wyniku PiS. Wprawdzie mój głos nie został zmarnowany, ale nasza ordynacja premiuje najsilniejszych i przeliczając głosy na mandaty - gdybym oddała głos na  PO, miałby większą siłę rażenia.

Idzie nowe, jestem pełna obaw jak to będzie wyglądało. Mnie osobiście już w poniedziałek państwo pokazało, gdzie jest moje miejsce w szeregu. "Przyjazna" administracja elektroniczna odesłała mnie do kąta i już:

Nieprzyjazna e-biurokracja

Póki co, mam jeszcze w kranie ciepłą wodę. Jednak poseł Jaworski już przygotowuje wniosek o referendum w sprawie odwołania prezydenta Gdańska, więc nie wiem, jak długo.












ministat liczniki.org


Komentarze.eu - Przegląd polskiej blogosfery
Blogi Polityczne