Żyję tu i teraz i nie jest mi wszystko jedno co się dzieje wokół mnie . To moje subiektywne spojrzenie na Rzeczypospolite ...
niedziela, 31 grudnia 2006

 18:05:53

To również z maila :

Pamiętasz ....?


Lata 80-te,
 to niepojęte, że:

Byliśmy  święcie przekonani, że George Michael jest hetero


Staliśmy w kolejce przed budką telefoniczną za każdym razem, gdy
chcieliśmy zadzwonić do domu


Trwała uważana była za modną fryzurę - zarówno wsród dziewczyn jak
i  facetów


Gwiazda Dirty Dancing Patrick Swayze  był symbolem seksu


Kawałek materiału z Lycry o nazwie "Body" z zapięciem w
kroku (nie do opanowania zwłaszcza  w połączeniu z alkoholem)
był nieodłączną częścią naszej garderoby


Poduszki na ramiona, im większe, tym lepsze, dawały nam naturalną
sylwetkę


Maskara  nie mogła być czarna, tylko w tym samym kolorze, co
tęczówka-  niebieska, zielona lub brązowa


Nie wolno było skakać po podłodze w trakcie słuchania muzyki -
rysowały się płyty


Chodziły plotki, że Michael i Janet  Jackson to jedna i ta
sama osoba


Getry i koszula były oczywistym zestawieniem


Nasze najpiekniejsze obrazy przedstawiały pary całujące się przy
zachodzie słońca, płaczących klaunów i galopujące jednorożce
 

Aerobik uprawiało się w stringach założonych na kostium do ćwiczeń
 


Rok 2006,  wiesz, że zyjesz w roku 2006 gdy:

1.
 Przez pomyłkę wcisnąłeś kod pin na kuchence mikrofalowej

2.  Od kilku lat nie rozłożyłeś pasjansa używając prawdziwych
kart


3.  Masz 15 numerów telefonów do rodziny składającej się z 3
osób  


4.  Wysyłasz maila do kogoś, kto siedzi obok Ciebie


5.  Powodem dla którego straciłeś kontakt ze starymi
przyjaciółmi jest fakt, że nie masz ich adresu mailowego


6.  Pracujesz od 4 lat przy tym samym biurku ale dla trzech
różnych firm


7.  Twój szef nie daje sobie rady z Twoją pracą


8.  Twoja kolacja składa się z surowej ryby, którą jesz
pałeczkami


10.  Dzwonisz, żeby dowiedzieć się, czy rodzina jest w domu,
podczas gdy Ty wjeżdzasz do garażu


11.  Wszystkie reklamy w tv mają na dole pasek z adresem
internetowym


12.  Wpadasz w panikę, gdy uświadamiasz sobie, że wyszedłeś z
domu bez komórki (której nie miałeś przez pierwsze 20  lat
swojego życia)  i musisz wrócić, żeby ją zabrać


13.  Pierwszą rzeczą, jaką robisz rano po wstaniu z łóżka, to
wejście "online"  zanim przyniesiesz sobie kubek
kawy z ekspresu


14.  Kładziesz głowę na bok, żeby się uśmiechnąć : )


15.  Czytasz to, kiwasz głową i się uśmiechasz


16.  Gorzej, już wiesz do kogo prześlesz tego maila


17.  Byłeś zbyt zajęty, żeby zauważyć, że na tej liście
brakuje nr 9


18.  Przewinąłeś do góry, żeby sprawdzić, czy rzeczywiście go
tam nie ma


19.  A teraz siedzisz i uśmiechasz się sam do siebie
 !
 

 17:15:58
Nie znam autora - dostałam mailem  , bardzo mi sie spodobało :  
Do wszystkich urodzonych przed 1980

(reszta nie ma tu czego szukać - paszoł won!), dzisiejsze dzieci owijane
są w watę!

Jeśli jako dzieci albo młodzi ludzie żyliście w latach 40; 50; 60 i
70-tych XX wieku - nie możecie dziś uwierzyć, że w ogóle mogliście przeżyć!

Dlaczego? A dlatego, że:

- jako dzieci siedzieliśmy w samochodach bez pasów bezpieczeństwa i
poduszek powietrznych

- nasze łóżeczka pomalowane były farbami o krzykliwych kolorach, pełnymi
kadmu i ołowiu (o rozpuszczalnikach nie wspomnę...)

- buteleczki z lekarstwami i innymi (nie)bezpiecznymi chemikaliami z
"Wyborową" na czele dały się przecież bez trudu otworzyć a ciekawość to
przecież cecha dzieci i młodzieży, prawda?

- drzwi i szafki w kuchni i łazience były stałym niebezpieczeństwem dla
każdego z nas, zwłaszcza, że nikt nie słyszał o zamkach
anty-dziecięcych...

- do jazdy na rowerze nikt w życiu nie włożył kasku ochronnego (podobnie
na nartach albo wrotkach)

- wodę piło się z kranu a nie hermetycznych butelek i tym temu
podobnych...

- pierwsze samochody budowaliśmy z pudeł albo skrzynek po kartoflach i
podczas jazdy z górki stwierdzało się, że się zapomniało o hamulcach...

- rano wychodziliśmy z domu by pójść się pobawić, musieliśmy wrócić
wtedy, kiedy zapalały się pierwsze latarnie - nikt nie wiedział gdzie
nas nosi,
bo nikt nie miał przy sobie komórki a sprawne budki telefoniczne można było
policzyć na palcach jednej ręki (zresztą i tak nikt nie nosił grosza przy
sobie...)

- człowiek się kaleczył, łamał kości, wybijał zęby i nikt nikogo z tego
powodu nie skarżył do sądu; sami byliśmy sobie winni...

- jedliśmy keksy, czekoladę (często czekoladopodobną), chleb grubo
posmarowany masłem, kiełbasę, kartofle, skwarki i Bóg wie jeszcze co - i co?
- i nikt nie był przesadnie gruby...

- piliśmy w grupie z jednej butelki i nikt od tego nie umarł...

- nie mieliśmy: playstation, nintendo, x-box, gier video, 60 programów w
telewizji, kaset video, dvd, surround sound, własnego telewizora,
komputera

- mieliśmy świetnych kolegów i koleżanki!

- po prostu wychodziliśmy z domu i spotykaliśmy ich na ulicy, bez
telefonowania i umawiania się, bez wiedzy rodziców (oni nie musieli nas
przywozić i odwozić) - jak to było możliwe?

- wymyślaliśmy zabawy z kijem i kamieniem, jedliśmy ziemię, dżdżownice i
temu podobne - i co? - przepowiednie też się nie sprawdziły - robaki nie
żyły w naszych żołądkach a kijami nie wyłupaliśmy rówieśnikom zbyt wielu
oczu...

- niektórzy z nas nie byli tak sprytni i przepadali na egzaminach albo
powtarzali klasę i nikt nie zwoływał z tego powodu kryzysowych
nauczycielskich narad...

- jeździło się autostopem i nikomu nie przyszło do głowy, że coś takiego
może się bardzo marnie skończyć...

Nasze pokolenia stworzyły tak wiele! może właśnie dlatego, o czym piszę
powyżej , że bez obaw, z wolnością, siłą, konsekwencją, sukcesem i
klęską, gotowością na ryzyko i wiarą w drugiego. To właśnie zawdzięczamy
naszym
rodzicom i rodzicom naszych rodziców - i czasom naszego dzieciństwa i
młodości...

I Ty też do nas należysz!
wtorek, 26 grudnia 2006

21:42:33

Skoro jeszcze są święta - to może trochę o słodkościach ? W tej chwili w sklepach jest mnóstwo słodyczy , naprawdę dobrych i smacznych : batony , cukierki , wafelki itp. itd. W PRL-u też nie było tak źle , przynajmniej za Gierka . O dziwo z wyrobami czekoladopodobnymi zetknęłam się dopiero w stanie wojenym . Albo wczesniej ich nie było , albo moi Rodzice nie karmili mnie namiastkami ? Pamiętam natomiast prywatny sklepik z róznymi towarami spożywczymi , w którym można było kupić wiele artykułów głównie zagranicznych . W tamtych czasach był to ewenement . Właścicielka sklepiku odkupywała rzeczy otrzymywane w paczkach z zagranicy , głównie z NRF (tak kiedyś nazywano Niemiecką Republikę  Federalną) . Ponieważ działo się to wszystko na Pomorzu , na terenach w których dziadek w Wehrmachcie nie robił na nikim większego wrażenia , każdy miał kogoś z rodziny bliższej czy dalszej za granicą - paczki z zgniłego zachodu płynęły szeroką falą . Sklepik był więc bogato zaopatrzony w kawę , prawdziwe czekolady i wiele innych rzeczy niedostępnych w placówkach handlu uspołecznionego . Ja zapamiętałam ustawione na ladzie duże słoje z cukierkami , wyrabianymi chyba jakoś metodą chałupniczą . Były to zwykłe szklaki , o róznych smakach i kolorach - po 3 zł za 10 dkg . Ja uwielbiałam najbardziej czerwone , posypane makiem ....

Teraz mamy kapitalizm , podaż jest sterowana popytem i pewnie nie  tylko ja zapamiętałam te cukierki . W tym roku , na jednym ze stoisk Jarmarku Dominikańskiego w Gdańsku zauważyłam właśnie te cukierki - też w różnych smakach i kolorach . O dziwo - smakowały też wyśmienicie :)

Teraz czekam aż ktoś wpadnie na pomysł i wyprodukuje znowu batony krymskie . Kosztowały 5 zł za sztukę i smakowały batonem krymskim - jedyne w swoim rodzaju . Oddam Marsa , Liona i inne (ewentualnie zawaham się przy Bounty) .

Słodkiego po Świętach .......

niedziela, 24 grudnia 2006

23:09:57

Okres Bożego Narodzenia w moich wspomnieniach to naprawdę cudowny czas . Owszem , był to PRL , ale jedncześnie moje dzieciństwo , a to najczęściej wystarczy do idealizowania . Generalnie rzecz biorąc - w sklepach nie było niczego przez cały czas , ale na święta przy odrobinie szczęścia , znajomości i umiejętności wystawania jednocześnie w kilku róznych kolejkach - można było zdobyć artykuły deficytowe przez resztę roku . A ponieważ moja Mama miała do tego sporo znajomych ekspedientek - nie było tak źle . Tak więc były cytryny i pomarańcze . Pod choinką stała zrobiona przez Babcię piernikowa szopka . Oprócz szopki - Babcia robila piernikowe figurki . Ja najbardziej lubiłam te z lukrem czekoladowym , ozdobione płatkami migdałów . Poza tym cudowne w smaku były marcepanowe kartofelki . Nie znam przepisu - wiem ,że była tam mączka ziemniaczana , a całość była obtoczona kakaem . Rarytas .

A najwspanialsza szynka na świecie - była to po prostu szynka (nie tak jak teraz - kilkanaście rodzajów u każdego producenta) , ale zjedzona zaraz po powrocie z Pasterki .... Czekało się na ten moment , zapach oszałamiał i smakowała bosko .

Życzę nam wszystkim , żeby tamten czas pozostał tylko we wspomnieniach - pięknie pachnących i wspaniałych pamiętaljąc o tym ,że tęsknimy tak naprawdę tylko minionym za dzieciństwem , a nie za  czasami , których przeciez nie chcielibysmy zafundować naszym dzieciom .
Radosnych Świąt !

 

środa, 20 grudnia 2006

21:28:58

Często słychać w mediach , że lista fachowców PIS-u jest bardzo krótka i dlatego koalicja ma taki problem z obsadą kluczowych stanowisk . A ponieważ dzisiejszy dzionek upłynął mi na robieniu przedświątecznych porządków , jednym uchem słuchając wiadomości , doszłam do prostego wniosku : nasza władza pilnie potrzebuje dobrego specjalisty HR - czyli po ludzku fachowca ds. personalnych /kadrowych . Jezeli dostanie wolną ręke w doborze kadr , nie będzie nacisków na obsadzanie znajomych czy ludzi wyjatkowow zasłużonych , a zaświadczenie z IPN-u nie będzie jedynym wymaganym dokumentem - da sobie radę .


Tak jak jest teraz - to nawet tego co mają nie potrafią wykorzystać  . W Łodzi od 11 miesięcy nie ma kuratora oswiaty . Konkurs dwukrotnie wygrała ta sama osoba , ale stanowiska drugi już raz nie dostała , gdyż nie podoba się Giertychowi . Co z tego ,że jest kompetentna , ma pomysł i spełnia wymagania ? Nie i już . Myslę , że za trzecim razem komisja nie popełni już tego błędu i będzie wiedziała , kto powinien wygrać konkurs .  

Za to w kilku innych miejscach jest krucho :

  • NBP
    a przecież Lepper tyle razy przypominał ,że Balcerowicz musi odejść ... Trwa łapanka , pomysłów brak . Ale oczywiście po ogłoszeniu nazwiska - usłyszymy peany , ze wybrano kandydata najlepszego z najlepszych , wszystkim znanego itp.itd.
  • MSZ
    kompetencje p.Fotygi ograniczają się tylko do tego ,że Pan Prezydent ma do niej zaufanie .  Wystarczy prawda ? Z że właśnie nieomal wypowiedziała wojnę Niemcom ? Nadużycie semantyczne ? Ponieważ koalicja trzyma się mocno i mówi jednym głosem , pani Minister po instrucje biega do Pałacu Pezydenckiego - to mam propozycję : niech któryś z braci K. to potwierdzi i da 3 dni na opuszczenie kraju tym , którzy nie głosowali na partie koalicyjne . Ci , którzy popierali rok temu PIS , LPR i Samoobronę - zostają i walcza z Niemcami . W końcu jesteśmy wielka potęgą militarną - Irak , Afganistan - to dopiero początek .
  • PZU
    tu juz nawet pisac się nie chce . Sytuacje uratował tylko fakt ,że zatwierdzili go zaufani ludzie ...

O pracownikach kancelarii nie będę się wypowiadac nie mając pełnej wiedzy kto za co odpowiada . Efekty ich pracy są w całokształcie żenujące . Wpadki z flagami , idiotyczne komunikaty o chorobie prezydenta , brudne buty czy oberwany guzik premiera - czy nie ma tam nikogo kto mógłby kontrolowac takie drobiazgi ? Za to dzis w telewizji usłyszałam jak jeden PIS-owiec chwalił dokonania Prezydenta w ciągu ostatniego roku - same nic nie znaczące ogólniki i tylko jeden konkret : Lech Kaczyński nie miał dziwnej kontuzji goleni w Charkowie ... Ręce opadają .

A na deser pamiętajmy jeszcze o NaWszystkimSięZnającym Kazimierzu Marcinkiewiczu - trzeba mu znaleźć jakis odpowiedzialny odcinek do zagospodarowania .Nadal obstawiam TVP :)

 

 

 

wtorek, 19 grudnia 2006

07:33:57

Marcinkiewicz jednak nie wejdzie do rządu ? Postawił za twarde warunki , podobno chce zostac wicepremierem ds. gospodarczych . No cóż , zdaje się ,że w końcu poczuł swoja wartość . Opublkowame wczoraj sondaże wskazują ,że cieszy się największym zaufaniem wśród Polaków (74%) . A poniewaz bracia K. plaują się w tym sondażu też wysoko , ale po przeciwnej stronie - to nic dziwnego ,że ma dość i nie pozwoli się traktowac jak mały Kazio .

Trafi teraz do jednej ze spółek skarbu państwa . Na przeczekanie - całkim dobrze . Może TVP ? Wildstein zdaje się ,że ostatnio nie ma zbyt dobrej passy , a Marcinkiewicz jest politykiem bardzo medialnym , więc chyba pauje ?

A swoją drogą zastanawiam się jaką część PIS-u pociągnąłby za sobą gdyby zdecydował sie na doprowadzenie do rozłamu ? Elektoratu pewnie niemało , a posłów ?

poniedziałek, 18 grudnia 2006

21:24:46

Super ! Program moim zdaniem w pełni zasłużył na nagrodę . Solidne , odważne dziennikarstwo . Program naprawdę profesjonalny .  A że poruszana tematyka obnaża żałosny poziom naszej klasy politycznej - to już zupełnie inna bajka . Sami sobie ich wybraliśmy :(

Teraz MY

niedziela, 17 grudnia 2006

12:00:37

Lubię Ingę Rosińską  , uważam ,że jest bardzo dobrą dziennikarką . Wpadka Prezydenta na konferencji prasowej to tez w zasadzie nic wielkiego - zdarzało sie to wielu politykom . Problem w tym co działo się potem . Każdy ma prawo do błędów , potknięć i pomyłek ,ale jeżeli juz się to zdarzy - to trzeba umieć przyznać się ,a  nie ślepo brnąć dalej . To była konferencja prasowa  Prezydenta RP , który nazywa się akurat Lech Kaczyński , a nie konferencja Lecha Kaczyńskiego , który akurat jest Prezydentem RP . A niezależnie od tego - Prezydent RP , jak i inne osoby publiczne , ma znacznie ograniczone prawa do prywtności . Dlatego bardzo nie podoba mi się tłumaczenie , że była to prywtana rozmowa .

A swoją drogą - pamietając również o wcześniejszym "spieprzaj dziadu" - klasę albo się ma albo nie , prawda ?  A prawdziwe oblicze wychodzi właśnie wtedy , gdy wydawałoby się ,ze nikt nie widzi i nie słyszy .....

 08:56:58

No właśnie , po co ? Przede wszystkim po to , aby móc spokojnie wypowiedzieć się co ja o tym myslę , nie narażając sie na steki obelg i inwektyw widcznych na różnych forach . Mój świat jest bardziej kolorowy , oprócz bieli i czerni dostrzegam też całą gamę odcieni szarości . I to jest piekne . Tak samo jak piekne (i wydawałoby się - oczywiste) ,że ludzie różnia się między sobą , każdy ma własne zdanie i poglądy . Dyskutujmy , ale róbmy na jakims poziomie , nie obrażając się nawzajem . Inny to nie zawsze znaczy gorszy . A demokracja polega na tym , że zwycięstwo odnosi w niej partia , która poparło najwięcej ludzi . Nie jest to jednak jednoznaczne ze zdobyciem monopolu na prawdę i ustanawianiem ludzi myślących inaczej jako wrogów demokracji . Przynajmniej moim zdaniem .....












ministat liczniki.org


Komentarze.eu - Przegląd polskiej blogosfery
Blogi Polityczne