Żyję tu i teraz i nie jest mi wszystko jedno co się dzieje wokół mnie . To moje subiektywne spojrzenie na Rzeczypospolite ...
niedziela, 24 grudnia 2017

Z "Przewodnika Katolickiego" z 28 grudnia 1930 roku

Zwyczaje i obrzędy ludowe w Będziemyślu, pow.ropczycki, woj.krakowskie

W dzień wigilijny już przed świtem zrywają się wszyscy z posłania, wierząc, że "kto w wiliję wstaje raniuśko, ten tyz wcas bedzie wstawał bez caluśki rok ..." . Wszyscy pilnie i ochoczo zabierają sie do pracy, bo tak pójdzie im ona przez cały rok, a co się w tym dniu przydarzy, tak też dziać się będzie przez wszystkie następne dni do następnej wiliji.... Od samego ranka panuje wielki ruch w chatach. Gosposie z córeczkami pieką "podpłomyki" na śniadanie dla domowników, z białej "kupnej" mąki pieką placki, kukiełki, a z domowej - chleby na cały tydzień. Gospodarz z chłopcami lub parobkiem rąbie drzewo, rżnie sieczkę na trzy dni. Wszyscy poszczą cały dzień, a nawet "suszą" o kawałku chleba, lub o pieczonych ziemniakach - aż do wieczerzy....
Gdy gospodyni upora sie z plackami, zaczyna gdzieś koło "połednia" warzyć po trochu z każdej potrawy, jakiej w ciągu roku będą używać.
Południowego jadła, - obiadu - dziś niema, więc apetyty "zaostrzone" po jałowem, suchem śniadaniu i wszystko z utęsknieniem oczekuje tradycyjnej wigilijnej wieczerzy, na która przecie mają przybyć "kumowie", najbliżsi krewni i sąsiedzi.
Skoro się ściemni i pierwsza gwiazda ukaże się na niebie, wnosi gospodarz do izby snopek owsa, wiązkę słomy i siana. Snopek owsa stawia w kacie izby, siano kładzie na stół, który "gospoś" nakrywa obrusem; część siana rzuca pod stół. Dziewczęta tymczasem kończą starannie zamiatanie izby, boc przez następny dzień święta Bożego Narodzenia nie wolno będzie ruszać miotły.
Przed "pośnikiem" wszyscy wymyci i wypucowani klęcząc odmawiają pacierz i proszą Boga, by im raczył błogosławić w pracy przez cały rok. Gdy się zjawią zaproszeni goście, łamią sie wszyscy w milczeniu opłatkiem, życząc sobie szczęścia, zdrowia, "fortuny, a po śmierci niebieskiej korony" i doczekania drugiej wiliji ....
Dejsze nam, Boże, scęśliwie dockać drugie wilije i drugiego Bożego Narodzenia - odzywa się poważnie głowa rodziny.
- O, dej-ze nom, dej - dorzuca babunia-staruszka.
Wszyscy zasiadają do stołu - do postniku; jedynie małe dziecięta - z łyżkami w rękach stoja przy stole (...)
"Pośnik" wigilijny składać się musi ze wszystkich potraw, które się jada cały rok. A każdy je powoli, z rozwagą i namaszczeniem pewnem, boć to przecie nie zwykła wieczerza, ale rodzaj uroczystego obrządku ludowego. I przynosi skrzetna mamusia - z kuchni - "z blachy" miske za miską, z któej wszyscy społęm, w zgodzie zajadać mają. A więc najpierw barszcz z grzybami, potem ziemniaki lnianym olejem namszczone, następnie kapusta z grochem, paluszki z olejem, fasola, pęcak z jabłkami suszonemi, kaszą jaglaną, kluski, kasza hreczana z ugotowanemi śliwkami suszonemi, pierogi z kapustą, lub z powidłem.
Zaczynając "pośnik" - mówi gospodarz domu:
- Wilcku, wilcku, chodź-ze do pośnicku ! Jak nie przyjdzies dzisioj, to nie przychodź nigdy.
Gdy jedzą kapustę, gospodarz bierze za głowę najbliżej siedzącego, mówiąc: "Składaj się kapustko, składaj, byś tako urosła, jak głowa człowieka". To samo robią i inni domownicy między sobą. Kiedy zajedzą groch, pociagaja się za włosy, mówiąc: "Wij się, grosku, wij" - lub - "wiąz się grosku, wiąz". Podczas jedzenia kaszy jaglanej, uderzają się lekko po głowach, móiąc: "Kiść się, proso, kiść!". Gdy jedzą ziemniaki, mówią: "Ródźcie się, ziemniocki, ródźcie !". Przy jedzeniu zaś potraw mącznych mówią: "Pleń sie, zboze, pleń!".
Wzięła mamusia miskę ze stołu - a z nią i kawałek opłatka, podłozonego umyślnie pod miskę.
- O, widzis, staro - mówi ojciec - plenie będzie proso, bo sie przylepiuł opłatek do miski.
- A zimnioki tyz plenie bedą - odzywa się mały Wojtuś - bo jaze dwa kawołecki opłatka przylepiły sie.
- A - nie dziwota - mówi Marysia - bo mądry Wojtuś pośliniuł pewnikiem opłatek.
- A juści - wtrąca się Kasia Wilczeńsconka - ma dużo śliny w gambie, bo napiuł się wody podczas pośniku i teraz do bedzie bez cały rok zgaga paliła.
- Nie baj baja - mói rozsądny ojciec. Nie wywołuj wilka z lasu - przemawia od "blachy" matka. Zakolendujcie co - to bendzie lepiej. I poważnym głosem zaczyna ojciec kolędę: Wśród nocnej ciszy ....
Po skończonej wieczerzy i pacierzu zasiadają na ławach i zaczynają śpiewać przepiękne kolędy i pastorałki. Babcia wzięła do ręki kantyczkę i jęła śpiewać z wnuczętami jedną po drugim pastorałkę, aż jej głos zachrypł.
Dziewczęta jakoś nie mogą usiedzieć na miejscu, toz wybiegają na podwórko i nadsłuchują; z której strony pies zaszczeka, z tej strony przyjdzie chłopieć przeznaczony na męża. Gospodarz zaś lub jego synowie robią wróżby: rzucają ździebłą żytniej słomy na pułap - za tragarz; ile ździebeł słomy zatrzyma się za tragarzem, tyle kop żyta będzie w przyszłym roku.
Potem wychodzą do sadu owocowego. Parobek, idąc naprzód, uderza siekierą w drzewo i zapytuje się: - "Bedzies rodzić cy nie, bo cie zetne ?" - Drugi zaś, idąc za nim, odpowiada: "Oj, nie ścinaj go tyz, bo jesce bedzie rodziło", - i obwiązują drzewo powrósłem, aby silniej owocowało. Inni zaś znów obsypują drzewo makiem, aby tyle owoców było na niem, ile ziarnek maku ...

Ks. Jan Wacławski

Czasem fajnie jest zobaczyć, jak to kiedyś bywało, szczególnie w kontraście z współczesną komercją.

Wszystkim życzę, aby w te Święta Bożego Narodzenia znaleźli to, co dla nich najważniejsze. I aby to trwało jak najdłużej....

Tagi: wigilia
08:45, marzatela , II RP
Link Komentarze (50) »











ministat liczniki.org


Komentarze.eu - Przegląd polskiej blogosfery
Blogi Polityczne