Żyję tu i teraz i nie jest mi wszystko jedno co się dzieje wokół mnie . To moje subiektywne spojrzenie na Rzeczypospolite ...
piątek, 18 stycznia 2019

Niedziela 13-go stycznia 2019, godziny popołudniowe, centrum Gdańska. Pada deszcz, ale w żaden sposób nie wpływa to na spacerujących ludzi: wszyscy radośni, uśmiechnięci, oklejeni serduszkami WOŚP. Wspaniała atmosfera....
Przechodziłam też obok sceny na Targu Węglowym - trwały tam przygotowania na wieczorny finał. Obok stały 2 karetki, widziałam też wóz strażacki, Ochrona także była widoczna, choć nie w formie jakiś quasi-komandosów, bardziej przypominali służbę porządkową. No, ale przecież co złego może się stać - w tak wspaniały dzień, wśród tak pełnych dobrych emocji ludzi?

Kilka godzin później okazało się jednak, że nawet tak wspaniale symboliczna chwila jak światełko do nieba, może mieć swój dramatycznie tragiczny wymiar....
Byłam już w domu i nawet telewizor miałam wyłączony. Informacje przekazał mi syn i gdy włączyłam TVN24 i zaczęłam śledzić wiadomości, początkowo nie docierało to do mnie. Zbyt wielki kontrast w stosunku do tego, co w tamtym miejscu widziałam kilka godzin wcześniej. 

Tak, Paweł Adamowicz był symbolem Gdańska, a w Gdańsku na każdym kroku widać symbole Jego prezydentury. I to nie tylko w wymiarze bardzo rzeczowym, liczonym w ilości wybudowanych/wyremontowanych obiektów, kilometrów ścieżek rowerowych itp. To wszystko jest bardzo ważne i sprawia, że na co dzień żyje się nam lepiej. Myślę, że co najmniej równie ważne jest także to, że Gdańsk jest naprawdę miastem przyjaznym, otwartym i solidarnym, naprawdę cudownym. I tu nasz Prezydent ma swoje niezaprzeczalne zasługi, uczył nas tego swoim działaniem. I mam nadzieję, że zostanie w nas to na dłużej.
Może nawet już to widać? Tłumy na ulicach (i przecież nie tylko w Gdańsku, widać to także w wielu innych miastach Polski), wspominające Pawła Adamowicza, układające wielkie serca ze zniczy nie są nienawistne. Nie widać nienawistnych banerów, nie słychać pełnych nienawiści przemówień polityków. Są po prostu płaczący, zadumani ludzie, którzy w tak trudnych chwilach chcą być razem z innymi. I jest cisza....

Sound of Silence

I chyba ta cisza właśnie brzmi tak głośno, wywołując dodatkowo echo. Na jak długo? Obawiam się, że najwyżej kilka dni. Potem wrócimy do codzienności, w której autorytety jednych są wrogami do zniszczenia dla drugich, a agresywny język nienawiści dominuje w debacie publicznej. A przecież można inaczej, trzeba tylko chcieć. Można przeżywać żałobę bez partyjnych flag, wysłać rządowy samolot po żonę zmarłego Prezydenta czy spotkać się z matką mordercy. Można też inaczej: minutę milczenia zastąpić minutą spóźnienia.

Gdańsk to cudowne miasto i cieszę się, że tu żyję. Cieszy mnie też to, że potrafimy się organizować i w ważnych chwilach nie potrzebujemy odgórnych wytycznych, jak, gdzie i kiedy przeżywać żałobę. Społeczeństwo obywatelskie chyba właśnie na tym polega.













ministat liczniki.org


Komentarze.eu - Przegląd polskiej blogosfery
Blogi Polityczne